Mówią, że darowanemu koniowi w zęby się nie patrzy. Może, nie znam się na koniach. Są jednak takie dary, których wartość nie jest łatwa do rozpoznania, a skorzystanie z nich wymaga dobrego, głębokiego rozeznania, mocnej woli, można by powiedzieć: pracowitej wdzięczności.
Takim darem jest Boskie Miłosierdzie. Symbolem i najwyraźniejszym objawem tego daru jest spowiedź święta – wyznanie grzechów, pouczenie, pokuta, rozgrzeszenie i zaczynamy żyć od nowa. Tak łatwo jest wrócić do raju, do stanu łaski uświęcającej, do przyjaźni z naszym Stwórcą i Ojcem. Jednak Gorzkie Żale są jednym ze sposobów, dzięki któremu możemy lepiej zrozumieć, jaka jest cena i wartość tego miłosierdzia oraz jak ważne jest, byśmy z tego podarunku umieli jak najlepiej korzystać.
Bóg oczywiście mógł nam przebaczyć zaległe i przyszłe winy bez żadnego wysiłku z Jego i z naszej strony – jest przecież wszechmocny. Oczywiście z takimi argumentami lepiej się ostrożnie obchodzić, bo my na pewno nie rozumiemy i pewnie nigdy nie zrozumiemy – nawet w niebie – wszechmocy, wszechwiedzy i innych atrybutów Boga. Zawsze jednak pożyteczne jest poszukiwanie zrozumienia tego, jak bardzo Jezus swoją nauką, życiem oraz śmiercią pouczył nas o miłości Boga, o wartości dobra i o groźbie grzechu.
Można tu wykorzystać przypowieść o synu marnotrawnym. Wziął od ojca wiele, zmarnował wszystko, wrócił po tani chleb – darmo otrzymaliście raz, idźcie po darmochę drugi raz. Radość ojca z powrotu syna jest najbardziej zrozumiałym i wzruszającym momentem tej historii. Atmosferę popsuł starszy syn, który w sumie całkiem słusznie zwrócił ojcu uwagę na to, że młodemu należy się bardziej nagana niż impreza powitalna. Ojciec uznał jego racje, ale przypomniał o tym, że starszy syn też został hojnie obdarowany, a miłość ojca do młodego nie skończyła się z jego odejściem, raczej wzrosła tęsknota. Taka jest – można powiedzieć – tęsknota Boga za nami, grzesznikami, którzy chcą się nawracać. Teraz, skoro przypowieści mają inspirować do głębszego rozumienia Bożego pragnienia i planu zbawiania ludzi, spójrzmy na jeszcze jednego Syna, na Jezusa, czyli autora tej przypowieści. On sam swoim życiem i męką wynosi jakby tę przypowieść na poziom nadprzyrodzony, żeby jeszcze jaśniej pokazać wartość Bożej miłości i otworzyć szerzej nasze oczy i serca, które nieraz zanadto skupiają się na świniach, chlebie, szatach, utuczonych cielętach i innych dodatkach. Jezus odczuwa miłość ojcowską, która przebacza dziecku i z radością przeżywa jego powrót, ale również uświadamia temu dziecku, jak wielką łaskę otrzymało. Jezusowa męka, śmierć i zmartwychwstanie uświadamiają nam, za jak wielką cenę zostaliśmy wykupieni. To nie była cena starszego brata, który żałował utuczonego cielęcia, ale to było odrzucenie, wyśmiewanie i okrutna śmierć – zostaliśmy odkupieni nie cielęciem, nie srebrem i złotem, ale drogocenną Krwią Chrystusa.
Przyjęcie daru odkupienia jest łatwe, wręcz darmowe, ale odpowiedzialne korzystanie z tego daru będzie tylko wtedy, gdy postaramy się iść Jezusową drogą, gdy będziemy prawdziwie kochać, pracować, przestrzegać przykazań; gdy będziemy z przekonaniem, nadzieją, czasem z uporem szukać woli Bożej. Kiedy nie wszystko będzie się układać po naszej myśli, może to będzie dobra okazja, by się zastanowić, jaka jest w tym myśl, pragnienie Boga. Czasem nawet już na ziemi widać błogosławione skutki naszych mniejszych i większych krzyży.
„Jak było z Janem od Krzyża: jego największe dzieła mistyczne, skarb całego Kościoła, powstały w czasie, kiedy współbracia niezadowoleni z jego reform zamknęli go na wiele miesięcy w pomieszczeniu będącym wcześniej ubikacją. Jedzenie na misce wrzucano mu przez otwór w drzwiach raz dziennie, a w piątki biczowano. Wtedy najbardziej zbliżył się do miłości i poznał ją, gdy doświadczył największego upodlenia...”
Przeszedł swoje również wspominany niedawno Padre Pio nie tylko z powodu stygmatów, ale i od różnych przełożonych, którzy też nie bardzo wiedzieli, jak sobie radzić z cudami, zachwytami wiernych, z tak niespotykanym doświadczeniem wiary i jej owoców. Czasem to, co trudne, najlepiej pcha do dobrego. Marnotrawnego syna świnie popędziły do stęsknionego ojca, św. Jan od Krzyża w poniżeniu poznał najbliżej miłość Boga, o. Pio z zakazem publicznego odprawiania Mszy św. miał więcej czasu na modlitwę, która tylu owoców przyczyniała jemu i innym.
Nie przeszkodzili, a wręcz pomogli, Józefowi jego bracia, którzy sprzedali go do Egiptu za 20 sztuk srebra, nie przeszkodził Jezusowi Judasz, który sprzedał swego Mistrza za 30 srebrników, nie przeszkodzili Zbawicielowi spełnić wolę Ojca uczniowie, którzy pouciekali itd. Jeśli życiu pojawia się coś, co przeszkadza w osiąganiu zamierzonych celów, prośmy z ufnością i mocą o rozpoznanie oraz spełnienie woli Bożej. Może przeszkoda to w rzeczywistości szansa na korektę swojej drogi do Boga, drogi, która bywa wąska i prowadzi przez ciasne bramy. Amen.
Ks. Zbigniew Wolak