TRANSMISJA NA ŻYWO  

 

TRANSMISJA  Z KOŚCIOŁA
NIEDZIELA
godz. 07.00, 09.00, 11.00

   

KONTO PARAFIALNE  

Numer konta parafialnego: 

76859100070300029783540001

 

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Adwentowa zachęta do cierpliwości: 

(Jk 5) „Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny”. 

Cierpliwość kojarzy się nam z czekaniem i nic-nie-robieniem. Bywa i tak, jak się np. w kolejce stoi, choć i wtedy można znaleźć jakieś twórcze zajęcie. Ale czekanie rolnika na plony to na pewno nie jest siedzenie, tylko ciągła praca. Zboże rośnie po cichu, ale pole wymaga obróbki. Dla nas takim okresem dojrzewania jest Adwent, a jednym z najważniejszych plonów jest nasz charakter. Jego uprawa to dzieło na miarę każdego człowieka i także każdego chrześcijanina. 

  1. Józef Bocheński pisał: 

„Człowiek jest tyle wart, ile wart jest jego charakter. Osiągnięcie pełni charakteru, w granicach każdemu z nas dostępnych, jest głównym naszym zadaniem na ziemi i głównym warunkiem osiągnięcia naszego celu pozagrobowego, według nakazu Chrystusa Pana ‘Bądźcie doskonałymi, jak Ojciec wasz niebieski doskonałym jest’. Charakter jest też jedyną rzeczą wartą naprawdę wielkiego zachodu, jeśli o nas chodzi; wszystko inne jest marnością, rozwiewającą się w dym przy pierwszym podmuchu zawieruchy; widzieliśmy to wszyscy”.

„Oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy wyrządzający krzywdę będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki. A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego promieniach” (Ml 3).

Czy należymy do pysznych i krzywdzicieli, czy do czczących imię Pańskie? Raczej do tych ostatnich, ale jak to zwykle bywa, póki żyjemy, gdy jeszcze nie umieramy, najczęściej mamy w sobie wszystkiego po trochu – i dobrego, i złego. I dlatego słuchamy proroctwa Malachiasza, listu św. Pawła i ewangelii spisanej przez św. Łukasza. Chcemy lepiej poznać siebie samych, lepiej poznać Boga i to, co nam zaleca. Bo ten dzień palący jak piec, niszczący złych, jest dziś. I dziś wschodzi słońce sprawiedliwości, dziś przychodzi Jezus, który chce naszego  uzdrowienia. Potrzebuje oczywiście naszej pomocy: naszej wiary, ufności, nadziei, miłości, pracy nad sobą, pracy nad naszym otoczeniem, które możemy udoskonalać. I naszego dobrego przykładu, gdziekolwiek trafi się okazja. To wspaniała rzecz, że my słabi, grzeszni, nie zawsze tacy ważni i mądrzy, jak się nam wydaje, możemy ciągle czynić tak wiele dobra – dla siebie i dla innych. 

Pamiętamy słowa Apostoła Tomasza: „Jeśli nie ujrzę, nie uwierzę”. Ujrzał i uwierzył, ale przecież przedtem już w tyle rzeczy uwierzył. Zablokowało go przy największej tajemnicy – zmartwychwstaniu Jezusa. Tomasz szybko i tę blokadę usunął mówiąc sławne: „Pan mój i Bóg mój”. Właściwie to on pierwszy nazwał Jezusa Bogiem, bo nawet gdy Piotr nazwał Go Mesjaszem, to dla Żydów Mesjasz był raczej prorokiem, zwłaszcza, że nie znali oni jeszcze dogmatu Trójcy Świętej. 

Posłuchajmy jeszcze raz dzisiejszego pierwszego czytania:
„Wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. Ukazał się też inny znak na niebie: Oto wielki Smok ognisty; ma siedem głów i dziesięć rogów, a na głowach siedem diademów. Ogon jego zmiata trzecią część gwiazd z nieba i rzucił je na ziemię. Smok stanął przed mającą urodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej Dziecko. I porodziła syna – mężczyznę, który będzie pasł wszystkie narody rózgą żelazną. Dziecko jej zostało porwane do Boga i do Jego tronu. Niewiasta zaś zbiegła na pustynię, gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: "Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca" (Ap 11). 

To słowa z Apokalipsy, czyli Objawienia św. Jana Apostoła. Wskazują one na Maryję jako bohaterkę w odwiecznej wojnie między dobrem i złem. Nie ulękła się paskudnego smoka i zrodziła Zwycięzcę, choć sama musiała potem zbiec na pustynię. Przyczyniła się jednak do tego, że na ziemi nastało „zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca".