TRANSMISJA NA ŻYWO  

 

TRANSMISJA  Z KOŚCIOŁA
NIEDZIELA
godz. 07.00, 09.00, 11.00

   

KONTO PARAFIALNE  

Numer konta parafialnego: 

76859100070300029783540001

 

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Przeżywamy Triduum Paschalne, trzydniówkę tajemnicy przejścia od śmierci do życia, od grzechu do odkupienia. W sytuacji niezwykłej. Jedni w pełnej kwarantannie, inni niedaleko od niej. Puste drogi, lasy, nieraz długie kolejki do sklepów, choć to akurat starsi trochę jeszcze pamiętają. Ale czymś zupełnie nowym jest tak utrudniony dostęp do kościoła. Niektórzy chrześcijanie mają nawet o to żal, czują się opuszczeni przez Kościół w tak trudnej sytuacji. Ale nie da się nic na to poradzić, trzeba jakoś przeżyć, przetrzymać, a nawet wykorzystać jako kolejny etap na naszej drodze, która nierzadko przez zupełnie nowe tereny wiedzie nas do Boga. Przecież z takim wzruszeniem czytamy, wsłuchujemy się w wołanie Jezusa na krzyżu: Eloi, Eloi, lema sabachthani? Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? I wiemy, że nie był to gniew, tylko przypomnienie, że Bóg także Syna swego jedynego prowadzi ciemną doliną, aby tym mocniej zajaśniała nasza nadzieja na odkupienie i zbawienie. 

Sytuacja Jezusa na krzyżu podobna jest trochę do naszej obecnej. Oczywiście męka i śmierć na krzyżu nie może być porównana do naszych kłopotów, ale jakieś choćby nikłe podobieństwo jest kolejną okazją do odczytania śladów Boga w naszym życiu. I Pan Jezus, i Kościół zachęcają nas do odczytywania tzw. znaków czasu. To co się dzieje w naszym świecie, w naszym życiu, jest okazją do tego, by przypomnieć sobie o Bogu, o Jego obecności, o Jego działaniu. Znaki czasu to nowe przypowieści, które jak pamiętamy, często zaczynają się słowami: „Królestwo Boże podobne jest do…” itd. Spróbujmy popatrzeć w ten sposób na obecne zdarzenia, które tak niespodzianie uderzyły w nasz w miarę spokojny tryb życia. 

Pan Bóg rzekł do Abrama: "Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę”.

A do nas ten sam Bóg mówi: „Wyjdź ze swojego domu na trochę, niedaleko, do kościoła, który wiadomo, gdzie jest”. 

O ile krótsza jest nasza podróż, bardziej bezpieczna, no ale i skutków tak wielkich nie widzimy, np. żeby Bóg złorzeczył tym, którzy nam złorzeczą. I Bogu dzięki. Bo nasza podróż – podobne zresztą jak u Abrahama – nie dokonuje się tylko nogami, ale przede wszystkim jest to podróż duszy, serca do źródła nadziei i miłości, jakim dla Abrahama był nowo jeszcze niejasno poznany Bóg, a dla nas objawiony w ludzkim życiu Syn Boży Jezus Chrystus. Nasza podróż na Mszę św., która jest tajemniczym, sakramentalnym powtórzeniem Ostatniej Wieczerzy i ofiary na Kalwarii, łączy nas też z wędrującym Abrahamem, z Apostołami zapatrzonymi na przemienionego Mistrza na górze Tabor i z całą historią zbawienia. 

Czytania dzisiejsze mówią o wielkości Boga, o Jego „sławie”, czyli poznaniu przez wszystkich ludzi – również naszym zadaniem jest rozsławienia Go, dawanie świadectwa naszej wierze.

„Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą” (Iz 49).

Pamiętamy słowa św. Jana Pawła II: „Musicie być mocni mocą wiary, nadziei i miłości”. Nasza moc nawet w słabości się doskonali (św. Paweł). Potrzeba Bogu, nam i światu chrześcijan mocnych. Oczywiście nie takich mocnych, że kto im podskoczy, to mu pokażą, ale mocnych w dźwiganiu siebie do Boga i dźwiganiu innych. To zachęta do odrzucania takich grzechów, błędów, słabości jak lenistwo, strach, egoizm, który nie jest prawdziwą miłością siebie samego, tylko pogardą dla innych. 

Adwentowa zachęta do cierpliwości: 

(Jk 5) „Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny”. 

Cierpliwość kojarzy się nam z czekaniem i nic-nie-robieniem. Bywa i tak, jak się np. w kolejce stoi, choć i wtedy można znaleźć jakieś twórcze zajęcie. Ale czekanie rolnika na plony to na pewno nie jest siedzenie, tylko ciągła praca. Zboże rośnie po cichu, ale pole wymaga obróbki. Dla nas takim okresem dojrzewania jest Adwent, a jednym z najważniejszych plonów jest nasz charakter. Jego uprawa to dzieło na miarę każdego człowieka i także każdego chrześcijanina. 

  1. Józef Bocheński pisał: 

„Człowiek jest tyle wart, ile wart jest jego charakter. Osiągnięcie pełni charakteru, w granicach każdemu z nas dostępnych, jest głównym naszym zadaniem na ziemi i głównym warunkiem osiągnięcia naszego celu pozagrobowego, według nakazu Chrystusa Pana ‘Bądźcie doskonałymi, jak Ojciec wasz niebieski doskonałym jest’. Charakter jest też jedyną rzeczą wartą naprawdę wielkiego zachodu, jeśli o nas chodzi; wszystko inne jest marnością, rozwiewającą się w dym przy pierwszym podmuchu zawieruchy; widzieliśmy to wszyscy”.