TRANSMISJA NA ŻYWO  

 

TRANSMISJA  Z KOŚCIOŁA
NIEDZIELA
godz. 07.00, 09.00, 11.00

   

KONTO PARAFIALNE  

Numer konta parafialnego: 

76859100070300029783540001

 

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Trójca Święta to jedna z największych tajemnic naszej wiary. Choć trudno tu robić ranking tajemnic, która większa, która mniejsza. Samo istnienie Boga jest dla nas i oczywiste, i niepojęte. I wiele innych rzeczy. Ale rzeczywiście na ludzki rozum wyjaśnienie natury Trójcy Świętej jest wyjątkowo trudne. Jest jeden Bóg, w trzech Osobach, nie różnią się niczym (każda z nich jest prawdziwym, nieskończonym Bogiem), ale nie są tą samą Osobą.

Nic dziwnego, że przez wieki wybuchały ostre spory na ten temat i nawet herezje, czyli nauki odrzucone przez Kościół. Nie będziemy ich tłumaczyć, ale parę nazw nie zaszkodzi usłyszeć: adopcjanizm, arianizm, mecedonianizm, patrypasjanizm, sabelianizm, semiarianizm, socynianizm, tryteizm, suborydnacjonizm.
Jest zupełnie zrozumiałe, że Kościół musiał się przeciwstawiać takim herezjom i nie mógł dopuścić, by Jezusa uważano za Syna tylko adoptowanego, a nie prawdziwego (adopcjonizm), albo za stworzonego (arianizm), albo że Ojciec i Syn są jedną osobą (patrypasjanizm), albo że w rzeczywistości jest tylko jedna Osoba Boża, a pozostałe to tylko sposób wyrażania się o Niej (sabelianizm), albo że jest trzech Bogów (tryteizm) itd. Prawda jest ważna nawet wtedy, gdy z góry wiadomo, że nie potrafimy wszystkiego zrozumieć. Prawda jest tak ważna, że nieraz nawet trzeba za nią umrzeć, oddać życie. Zabijać w imię prawdy religijnej nie wolno, bo wiara jest łaską i nie mamy prawa rozliczać Pana Boga z tego, komu jaką łaskę daje. Ale dać świadectwo łasce, którą samiśmy otrzymali trzeba.
Sensem wiary w Boga jest miłość. Miłość między ludźmi, miłość ludzi do Boga, a Boga do ludzi i wreszcie źródło wszystkiego, czyli miłość w Bogu, w Trójcy Św. Bóg miłuje Syna, Syn Ojca, a miłość sama jest Duchem Świętym. Pomyślmy o tym, że Bóg przychodzi do nas, aby się objawić, opowiedzieć o Sobie i Swoich dziełach; by uczyć nas wdzięczności i miłości. W końcu uczymy się kochać Pana Boga – no to przecież nie można Panu Bogu powiedzieć: kocham Cię, ale nic o Tobie nie chcę wiedzieć, nawet tego, co Sam o Sobie mówisz. To przecież byłoby bez sensu, nawet człowieka nie wolno tak kochać, to byłoby tylko udawanie. Starajmy się wedle możności i zdolności poznawać Boga – ceńmy sobie katechezę i liturgię. I różne inne sposoby poznawania Boga, Jego nauki, Jego woli wyrażonej w przykazaniach i nauczaniu moralnym Kościoła.
Dziś na szczęście spory o naturę Trójcy Świętej wygasły. Nie musimy z przykrością patrzeć na zwalczające się obozy teologów. Podstawowa prawda została ustalona – pozostało tylko miejsce na uczenie się życia wewnętrznego Trójcy Świętej, czyli miłości. I do Boga, i do ludzi. To błogosławiona chwila, gdy zrozumiemy, że już nie musimy ze swoimi walczyć o prawdę, ale skupić się na okazywaniu miłości.
Taka sytuacja dotyczy też ludzi. Bo czasami trzeba walczyć o prawdę. Nie wolno nam pozwalać na to, by zło było nazywane dobrem, by krzywda była uznawana za zasługę, czy kłamstwo za prawdę, nienawiść za miłość, albo zaborczość za opiekuńczość itd. Musimy domagać się sprawiedliwości, prawdy, upominać w razie potrzeby i zachęcać, „nastawać w porę i nie w porę” (św. Paweł); skłaniać czy nawet zmuszać do przyznania się do win albo do przyznania słuszności tym, którzy ją posiadają. Jednak trzeba umieć dostrzec moment, gdy ta walka już staje się niepotrzebna i należy się skupić tylko na miłowaniu drugiego (jak upominamy, też kochamy, ale zawsze to miłość przyprawiona pewną goryczą). W ogóle ważne jest, żeby w życiu nie przesadzać z tym dochodzeniem sprawiedliwości czy słuszności, ale trzeba umieć wiele spraw pozostawić Panu Bogu, tych spraw, które już od nas nie zależą, które już w oczach PB nie są ważne, bo ważniejsza staje się zwykła, na pierwszym miejscu stojąca miłość.
W święto Trójcy Św., święto miłości, która jest w Bogu i znajduje odbicie w życiu tych, którzy zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Boże, pomyślmy, gdzie w naszym życiu przyszedł czas, żeby najbardziej skupić się na miłości. Pamiętajmy: nasz rozum jest ograniczony, nie tylko wtedy, gdy chce poznać Boga, ale i w ludzkich sprawach nieraz się gubi. Za to miłość nie ma granic i zawsze może jej być więcej. Przypomina o tym wiersz Marka Skwarnickiego „Hymn o miłości”:

Za mało kochałem Cię Panie i nadal kocham za mało
Ty jesteś światłem świata, ziemi promienną chwałą

Ty jesteś jak powietrze, które mi daje życie
Jesteś wiatrem nadziei, co budzi o mnie świcie.
Tęsknię za Tobą Boże, pragnę Ciebie jak ziemia
Odkryłem miłość Twoją w niepojętych przestrzeniach
Idę ku Twoim dłoniom, tak jak brat mój Franciszek
Pokochaliśmy Ciebie, jak strumień kocha ciszę

Jak woda kocha ciszę, jak sen miłuje ciało
Tak ja miłuję Ciebie, ale zawsze za mało.

Uczmy się kochać, bo to najważniejsze i tego zawsze za mało. Amen.

Ks. Zbigniew Wolak 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież