TRANSMISJA NA ŻYWO  

 

TRANSMISJA  Z KOŚCIOŁA
NIEDZIELA
godz. 07.00, 09.00, 11.00

   

KONTO PARAFIALNE  

Numer konta parafialnego: 

76859100070300029783540001

 

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Dziś (16 niedziela zwykła, rok B) czytamy o obowiązkach pasterskich – pasterz ma się troszczyć o stado. Stado to nawet pokaźna grupa zwierząt, choćby z przypowieści pamiętamy o stadzie złożonym z 99 owiec + jedna zgubiona. Ale obok pasterza może być pastuch, czyli pasterz od większych zwierząt, np. od krów. I taki może nawet jedną krowę pasać. Pewien filozof niemiecki, najbardziej chyba dziś znany, Martin Heidegger, mawiał, że człowiek jest pasterzem swojego bycia.

Ile on się na pasterstwie znał, trudno powiedzieć, a do tego sam jak baran poszedł – przynajmniej na chwilę – za Hitlerem. Ale z tym pasieniem swojego bycia miał rację, bo przecież my sami mamy dbać o siebie, o swój rozwój, o to, czym karmimy nasze umysły, serca, uszy czy oczy, jakich szukamy pastwisk, tzn. z kim przestajemy, na czym nam zależy. Heidegger mówi o odpowiedzialności za siebie, a inni filozofowie o odpowiedzialności za innych. W ogóle twierdzi się, że w XX wieku powstała i rozwija się filozofia odpowiedzialności. Czyli najmądrzejsi ludzie (bo podobno tacy mają się filozofią zajmować) zwracają uwagę na to, że człowiek nie ma żyć byle jak i tylko dla siebie, ale musi brać pod uwagę to, jak może wpływać na życie swoje i życie innych. Jedni coś próbują o tym mówić, inni z kolei wykazują, że nie da się tego udowodnić, i trudno powiedzieć, jaki jest pożytek z tych wzniosłych pomysłów. Dobrze jednak, że choć próbują…
A my, wyznawcy Jezusa Chrystusa, wiemy o tym od początku i nie musimy pytać, czy to udowodnione, bo wierzymy, że Syn Boży wskazuje nam najlepszą drogę przez ziemię do nieba, nawet wtedy, gdy nie wszystko na razie potrafimy zrozumieć. Mamy przykazania, które wytaczają drogę i ostrzegają przed manowcami. Nie tylko dekalog, czyli 10 przykazań, ale też wiele innych. Jak choćby „złotą zasadę”: „co chcecie, żeby ludzie wam czynili i wy im czyńcie”. Mamy też wiele dobrych wskazówek i zachęt do praktykowania miłości bliźniego, czyli najlepszego sposobu brania odpowiedzialności za innych. Bo na pierwszym miejscu nie chodzi o to, że będziemy karani, jak coś źle zrobimy, ale raczej o to, żeby zrobić jak najwięcej dobrego. Mamy zatem uczynki miłosierne – najpierw względem ciała (dodatki w nawiasach można pominąć, albo uzupełnić swoimi pobożnymi pomysłami):
1. Głodnych nakarmić (a czasem pracę zapewnić).
2. Spragnionych napoić (ale czasem odebrać złe picie, zwłaszcza oprocentowane).
3. Nagich przyodziać (tych, którzy nie mają co na siebie włożyć i tych, co mają, ale wolą za dużo pokazywać).
4. Podróżnych w dom przyjąć (i swoich w domu szanować).
5. Więźniów pocieszać (i w poprawie pomagać).
6. Chorych nawiedzać (i czasem pomóc w „twórczym”, właściwym przeżywaniu choroby).
7. Umarłych pogrzebać (szacunek dla ciała ludzkiego – żywego i umarłego).
I względem duszy:
1. Grzeszących upominać (a nie chwalić, bo niektórzy mylą przebaczenie z pochwałą).
2. Nieumiejętnych pouczać (o ile się znamy, czasami trzeba pozwolić, żeby inni nas pouczyli).
3. Wątpiącym dobrze radzić (jednemu wystarczy powiedzieć: „nie przejmuj się, będzie dobrze”, a innego trzeba zapewnić o swojej pomocy).
4. Strapionych pocieszać (czasem słowami, czasem uczynkami).
5. Krzywdy cierpliwie znosić (swoje krzywdy, a nie cudze – i tylko wtedy, gdy przeciwstawianie się naszym krzywdom przyczyniłoby więcej zła).
6. Urazy chętnie darować (czyli nie myśleć tylko o tym, co mnie zabolało, ale bardziej o tym, jak drugiemu pomóc, żeby zła nie czynił).
7. Modlić się za żywych i umarłych (a do połowy żywych, czyli leniwych, także do roboty zaganiać).
I jeszcze grzechy cudze – ciekawy, a ważny przypadek odpowiedzialności za zło czynione przez innych, gdy możemy to zło zmniejszyć lub zlikwidować:
1. Radzić do grzechu (bo grzechu trzeba odradzać).
2. Rozkazywać drugiemu grzeszyć („bierz go!” – najwyżej do psa, który goni za patykiem).
3. Zezwalać na grzech drugiego („tata, mogę pokazać język babci? – no przecież to twój język”).
4. Pobudzać do grzechu (inaczej: podpuszczać – „e, boisz się, na pewno go nie kopniesz – co, ja się boję?...”).
5. Pochwalać grzech drugiego („aleś mu dołożył; aleś jej powiedziała…”).
6. Milczeć na grzech cudzy („a co mnie to obchodzi?”).
7. Nie karać grzechu (np. u dziecka: „on taki nerwowy”).
8. Pomagać do grzechu („ja go zagadam, a ty go okradnij”).
9. Uniewinniać grzech cudzy (przebaczyć to nie uniewinniać, ale nazwać grzech grzechem i potem powierzyć całą sprawę Bogu).
Warto sobie uświadomić swoją odpowiedzialność jako szansę na jeszcze lepsze życie. Niech nam tę prawdę przybliży pewien przykład. Gdy angielska królowa Wiktoria była dzieckiem, nie wiedziała, że jest następczynią tronu. I w ogóle nie przejmowała się nauką i innymi obowiązkami. Jej wychowawcy i nauczyciele byli zmartwieni, bo nie mieli pojęcia, jak ją zmotywować do nauki i do pracy. W końcu któryś nie widząc innego sposobu powiedział jej, że pewnego dnia zostanie królową Anglii. Wiktoria, gdy to usłyszała, powiedziała spokojnie: „W takim razie będę dobra”. I rzeczywiście się poprawiła.
My któregoś dnia staniemy przed Bogiem i ujrzymy wszystkich ludzi, którym mogliśmy pomóc – pomyślmy o tym i bądźmy dobrzy. Amen.

Ks. Zbigniew Wolak 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież