TRANSMISJA NA ŻYWO  

 

TRANSMISJA  Z KOŚCIOŁA
NIEDZIELA
godz. 07.00, 09.00, 11.00

   

KONTO PARAFIALNE  

Numer konta parafialnego: 

76859100070300029783540001

 

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

„Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien”.  Co to znaczy? – w sumie to dość proste: kiedy człowiek, który wierzy w Boga, żywego, prawdziwego, wszechmocnego, kochającego itd. miłuje tego Boga mniej niż jakiegoś człowieka, to on tego człowieka nie za bardzo miłuje. 

Bo Bóg jest naszym Stwórcą i najdoskonalszym Ojcem, który nas najbardziej kocha i najlepiej wie, jak nas prowadzić przez życie. Dlatego najprawdziwszym, najgłębszym sensem naszego życia jest przykazanie: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całą swoją mocą. A bliźniego swego jak siebie samego”. Jeśli nie będziemy miłować Boga, to ani siebie, ani bliźniego swego też nie potrafimy należycie pokochać. To będzie co najwyżej spełnianie jakichś chwilowych zachcianek, zaspokajanie zmyślonych potrzeb, a nie prawdziwa miłość, która rozwesela serce, doskonali duszę, czyni dobro i zwycięża zło. 

W jakiś sposób obrazuje to historia owej kobiety z Szunem. „Powiedziała ona do swego męża: Oto jestem przekonana, że świętym mężem Bożym jest ten, który ciągle do nas przychodzi”. Wierząc i miłując Boga rozpoznała Bożego proroka w Elizeuszu i przyjmowała go jako proroka. I – zgodnie z dzisiejszą Ewangelią – otrzymała nagrodę proroka: cudowne spełnienie największego pragnienia posiadania własnego dziecka. Przez wiarę w Boga, przez szacunek i miłość bliźniego doszła do swojego największego na ziemi szczęścia. Dla nas to piękny obraz, ale też pamiętajmy, że pochodzi on z czasów, kiedy wiara w zbawienie wieczne była jeszcze w zarodku, dopiero się rodziła, więc oznaki Bożego działania musiały być bardziej związane z ziemskim życiem. Nowy Testament poszerzył naszą nadzieję na całą wieczność, która na nas czeka. 

My dziś wierząc nauce Jezusa wiemy też, że każdy człowiek jest naszym bratem lub siostrą: każdego i każdą mamy miłować jak najlepiej, jak również siebie samych. Nie zawsze łatwo się w tym połapać, ale też nie jest to aż takie trudne. Po prostu trzeba dbać o swoją wiarę, doskonalić miłość, podsycać nadzieję. Skorzystajmy z dwóch wskazań św. Augustyna, był on wielkim świętym i wielkim myślicielem, do tego biskupem, którego zadaniem jest prowadzenie innych, pouczanie ich – ale takie pouczanie, które nauczyciel sam na sobie sprawdził, a wcześniej przestudiował u różnych filozofów, u świętych ludzi i w Piśmie Świętym. W ogóle świętych warto słuchać, bo ich porady są przemyślane, przemodlone i sprawdzone. 

Zatem pierwsza zasada św. Augustyna, którą przywołamy, to sławny porządek w miłowaniu. Na pierwszym miejscu stawiamy Boga, a potem siebie i bliźniego. Jednak wśród bliźnich też porządek ma być zachowany. Najpierw miłość rodzinna: małżeńska, rodzicielska w obie strony, czyli od rodziców do dzieci i od dzieci do rodziców. Wśród mniejszych i większych aktów tej miłości wspomnijmy jeden z najprostszych i bardzo skuteczny – uśmiech. 

Matka Teresa z Kalkuty wspomina w jednej ze swych książek:

Jacyś ludzie przyjechali do Kalkuty i przed odjazdem zwrócili się do mnie: „Niech Matka nam powie coś, co pomoże nam lepiej żyć”. Odpowiedziałam: „Uśmiechajcie się do siebie nawzajem, uśmiechajcie się do swych żon, uśmiechajcie się do swych mężów, uśmiechajcie się do swych dzieci, uśmiechajcie się do każdego, obojętnie, kto to jest – to wam pomoże wzrastać we wzajemnej miłości”. Jeden z nich zapytał: „Czy Ty jesteś zamężna?”. Odpowiedziałam: „Tak i wiem, jak czasami trudno uśmiechnąć się do Jezusa”. To prawda, Jezus potrafi wiele zażądać, lecz wtedy, gdy tyle żąda, pięknie jest obdarzyć Go pełnym uśmiechem.

Porządek w miłowaniu nie zawsze jest jednakowy u wszystkich, sytuacje życiowe bywają różne, ponadto czasami mamy też jakieś specjalne obowiązki wobec niektórych ludzi, jak nauczyciel wobec swoich dzieci, proboszcz wobec swoich parafian, sołtys wobec mieszkańców swojej wioski itd. Czasem trzeba ponad wszelkie ziemskie dobra postawić miłość Ojczyzny i nawet dla niej swoje życie poświęcić.  

Jak o Ojczyźnie mowa, to wiadomo, że dziś wybory prezydenckie, więc i tu trzeba zadbać o swój wkład w losy kraju, w którym Bóg nas osadził. Oczywiście w kościele się o polityce nie mówi, choć prawdę mówiąc, jak ja powiem na przykład: siódme nie kradnij, ósme nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, to w tym jest więcej polityki niż na spotkaniach wyborczych. Przypomnijmy sobie tylko słowa św. Pawła z I Listu do Tymoteusza:  „Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością”. Głosując dziś możemy sobie też pomyśleć: za którego z nich najbardziej chciałbym się modlić? 

Jeszcze mała uwaga do tego porządku w miłowaniu. Czy to znaczy, że gdy kochamy wedle tego porządku, to ci, co są na końcu już niewiele od nas skorzystają? Chyba na odwrót: jeśli nauczymy się kochać tych, których mamy najbliżej, wobec których mamy największy obowiązek, na pewno o wiele lepiej potrafimy kochać i tych, co są dalej. 

Teraz druga rada św. Augustyna, którą sobie troszkę dopasujemy do naszego tematu. Brzmi ona: „Jeśli chcesz mieć silną wiarę, postępuj tak, jak gdybyś ją już posiadał”. W odniesieniu do naszych rozważań, ujmijmy ją tak: jeśli chcesz miłować należycie, zachowuj się jak ktoś, kto miłość Boga stawia na pierwszym miejscu. To zresztą nasz święty powiedział wyraźnie: „jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na właściwym miejscu".

Co to znaczy w praktyce? Możemy to ująć tak: kiedy spotkam kogoś, będę z nim rozmawiał, pracował, pomagał mu czy znosił jego lub jej trochę, albo bardzo nieznośny charakter itd., to wtedy sobie pomyślę cichutko – co bym zrobił, gdybym naprawdę Boga kochał ponad wszystko, a bliźniego swego jak siebie samego? Jak bym się w tej sytuacji zachował, co bym powiedział, co uczynił, może nawet jaką minę zrobił. O, ja właśnie usłyszałem w głowie głos: gdybyś kochał bliźniego jak siebie samego, to byś nie gadał za długo. No dobrze, to taki żarcik, żeby pobudzić uwagę przed dalszą częścią liturgii, która za chwilę nastąpi. 

Jeszcze jeden przykład o tym, jak trzeba szukać sposobów na dobre praktykowanie miłości. Carmen Diaz Prudente opiekuje się chorymi na raka: 

„Naszym ochotniczkom nie wolno płakać, wzdychać, mówić ‘biedaczysko’ pod groźbą przeniesienia na inny oddział. Tutaj potrzebne są tylko takie, które przychodzą uczesane, umalowane, porządnie ubrane, jednym słowem takie, na które przyjemnie spojrzeć. To także jest gest miłości”. (Radość niedoskonała, red. Giuso Benedetti,  Warszawa 1993). 

To przykład, ale i wskazówka dla nas: kombinujmy, módlmy się, myślmy, patrzmy, słuchajmy, pytajmy, jak by tu jeszcze lepiej kochać. I tych na samym szczycie porządku miłowania i tych najmniejszych, którym trzeba podać kubek świeżej wody. Uczmy się, jak kochać, jak żyć żeby nie utracić też swojej nagrody. Amen.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież