TRANSMISJA NA ŻYWO  

 

TRANSMISJA  Z KOŚCIOŁA
NIEDZIELA
godz. 07.00, 09.00, 11.00

   

KONTO PARAFIALNE  

Numer konta parafialnego: 

76859100070300029783540001

 

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Pan Jezus wstępuje do nieba na oczach jedenastu apostołów. Tym sposobem zakończył czterdziestodniowy okres budowania ich wiary we własne zmartwychwstanie. Pokazywał im się, rozmawiał z nimi, jadł, sprawił cudowny połów ryb. Nawet św. Tomaszowi, którego nie było przy pierwszym spotkaniu Jezusa z uczniami, kazał wkładać palce w swoje rany. Wtedy Tomasz wyznał: „Pan mój i Bóg mój”, a Jezus odpowiedział: „Uwierzyłeś, bo mnie ujrzałeś, błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Te słowa Jezusowe właściwie nie odnosiły się do apostołów, bo oni wszyscy widzieli Jezusa po zmartwychwstaniu. Okazuje się jednak, że jak podaje dzisiejsza ewangelia, „niektórzy nadal wątpili”. 

Na pewno nie było między tymi wątpiącymi św. Tomasza, co więcej to on pierwszy nazwał Jezusa Bogiem. Wcześniej św. Piotr nazwał Go Mesjaszem i otrzymał ogromną pochwałę. Ale Bogiem nazwał Jezusa pierwszy właśnie św. Tomasz. Jednak ktoś sobie wymyślił, żeby nazwać go niewiernym Tomaszem i tak już zostało. Tak to rodzą się plotki, ktoś sobie coś wymyśli, a reszta powtarza, czy to ma sens czy nie. Tutaj na szczęście wiemy, o co poszło i wiemy, że Apostoł Tomasz był wiernym uczniem, głosicielem Ewangelii, męczennikiem i dziś jest święty, a dla nas jest kolejnym i bardzo ważnym świadkiem zmartwychwstania Jezusa. 

Możemy powiedzieć, że Jezus po swoim zmartwychwstaniu wykorzystał wszystkie sposoby, aby utwierdzić wiarę swoich uczniów, aby ich przekonać, że w Jego życiu i śmierci krzyżowej spełniły się zapowiedzi Starego Testamentu i zapowiedzi, które On sam zawarł w swoim nauczaniu. Przekonywał ich, że naprawdę żyje, choć ciało Jego się zmieniło. Przypomniał o ich powołaniu do głoszenia Ewangelii wszelkiemu stworzeniu i wzniósł się do nieba na ich oczach. Jeszcze byli zalęknieni, jeszcze niektórzy wątpili, ale zrobili wszystko, co w ich mocy, by prawdę o Jezusie poznać całym umysłem i całym sercem: patrzyli, pytali, dotykali, jedli razem z Nim, słuchali, rozmawiali z Nim i między sobą. Gdy zatem przyszedł Duch Święty, nie przewracał wszystkiego do góry nogami, ale umocnił i oświecił światłem z wysoka to, co już w sobie mieli. 

Niech to i dla nas będzie zachętą do rzetelnego szukania prawdy – dotyczącej naszych ludzkich spraw i naszej wiary. Żyjemy w czasach ogromnego zalewu informacji, z których parę procent jest prawdziwych, a z nich jakiś jeden procent potrzebnych. Oczywiście te procenty to sobie zmyśliłem, ale jest faktem, że często sięgamy do mediów – telewizji, komputera, smartfonu nie po potrzebne informacje, ale po dopaminę, która natychmiastową nagrodą za dostarczanie im w istocie niepotrzebnych bodźców. Jak w każdym nałogu, wiele się o tym dziś pisze. No i do tego dochodzi masa bzdur przedstawianych jako prawda. 

Oto przykład, na który zwrócił uwagę znajomy. Oto jakiś portal napisał w 2012 r. tak: „Papież Benedykt XVI zaskoczył dziś wiernych podczas homilii papieskiej na Placu św. Piotra, gdy ogłosił, że ‘Bóg jest martwy’ oraz że ‘to wszystko zupełna bzdura’”. Oczywiście mnie to zainteresowało, bo przecież o czymś takim my byśmy pierwsi wiedzieli. Oczywiście papież nie był i nie jest ateistą, czyli „zupełną bzdurą: była ta wiadomość. Sprawdziłem, kto coś takiego pisze i okazało się, że na głównej stronie tego portalu jest informacja: „Niniejsza strona ma, przynajmniej w założeniu, charakter humorystyczny. Zawarte na niej informacje prawdopodobnie nie są zgodne z rzeczywistością…” itd. Krótko mówiąc: zmyślone od a do z. Ale jak ktoś nie trafił na to wyjaśnienie, to spokojnie mógł uznać zamieszczone tam artkuły za prawdziwe. Po co robić takie strony czy portale? Nie mam pojęcia. A ile jest takich rzeczy fałszywych, gdzie nikt się nie przyznaje, że to nieprawda. Jest to problem, z którym się pewnie będziemy zmagać i nie wiadomo, co z tego wyniknie. Na pewno nasza troska o to, żeby nie dać sobie wciskać kłamstw różnymi kanałami, jest bardzo ważna i pożyteczna dla nas samych i dla ludzi, z którymi żyjemy, rozmawiamy, wymieniamy zdania. 

Jak dobrze, o zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa nie dowiadujemy się z Internetu, ale od Jego uczniów, tych, którzy z Nim jedli i pili, którzy Go słuchali, oglądali i dotykali. Było ich wielu i z uporem poszukiwali pewności w sprawach, za które oddali potem swoje życie. Starajmy się zatem dochodzić prawdy również w tym, co dotyczy Boga i naszej wiary w Niego. Niech i nam, podobnie jak apostołom, zależy na tym, aby naszym ludzkim rozumem i sercem zbliżyć się do Jezusa. Przez modlitwę, udział w liturgii, lekturę Pisma Świętego czy innymi jeszcze sposobami, zwłaszcza przez wierność Jezusowej nauce w naszym codziennym życiu. Wtedy z pomocą Ducha Świętego przygotujemy się najlepiej, by śladami Jezusa pójść do nieba, gdy przyjdzie pora. Bo to, co najlepsze, jest na końcu, o czym opowiada następujący przykład z książki Bruno Ferrero.

Pogodna staruszka, leżąc w szpitalnym łóżku rozmawiając z proboszczem, który przyszedł ją odwiedzić, powiedziała: Pan obdarzył mnie pięknym życiem. Jestem gotowa odejść. – Wiem o tym – cicho odparł proboszcz. Kobieta powiedziała: - Mam jedno życzenie. Chciałabym zostać pochowana z łyżeczką w ręce. 

- Jak to z łyżeczką? – proboszcz był zaskoczony. – Dlaczego chce Pani zostać pochowana z łyżeczką w ręce? – dopytywał. – Bardzo lubiłam uczestniczyć w świątecznych kolacjach organizowanych w parafii. Gdy przychodziłam do mojego miejsca przy stole, natychmiast sprawdzałam, czy obok talerza znajduje się łyżeczka. Pewnie ksiądz nie wie dlaczego? Gdy widziałam łyżeczkę, zaraz wiedziałam, że na koniec będzie ciasto lub lody. A więc… – wyczekująco zapytał proboszcz. – To znaczy, że najlepsze przychodzi na końcu! I to właśnie chcę wszystkim powiedzieć na moim pogrzebie. Gdy będą przechodzić obok mojej trumny i pytać: – Po co ta łyżeczka? – proszę, aby ksiądz odpowiedział, że mam łyżeczkę, ponieważ najlepsze podają zawsze na końcu.

Zatem moi drodzy: żyjmy jak najlepiej – w bliskości wobec Boga, prawdy i miłości – aby na końcu spotkało nas to, co najlepsze. Amen. 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież