LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

   Pozostawiamy w dole obie bazyliki i podążając krok w krok za naszym przewodnikiem idziemy w kierunku wzgórza objawień. To tutaj na wzgórzu Tepeyac Matka Boża w grudniu 1531 ukazała się ubogiemu Indianinowi Juanowi Diego. Powoli wspinamy się po kamiennych schodach na szczyt wzgórza. Wraz z nami przesuwa się kolorowy tłum pielgrzymów. Jest niedziela tysiące Meksykan nawiedza w tym dniu sanktuarium.

Południowe słońce daje o sobie znać czarna kapłańska koszula zaczyna się kleić do pleców. Wreszcie stajemy na szczycie wzgórza objawień. Przed nami w dole błyszczą w słońcu kopuły świątyń. W oddali w delikatnej mgiełce rozciąga się niczym bezkresne jezioro mega metropolia miasto Meksyk.

Skwar południowego słońca, które choć przymglone daje się nam mocno we znaki ogarnia nas senną falą zmęczenia.

„Jesteśmy na wzgórzu Tepeyac to tutaj Matka Boża ukazała się Indianinowi Juanowi Diego.” Mocny głos Piotra wyrywa mnie z sennego otępienia i przenosi w odległe czasy hiszpańskiej konkwisty. 

   Jest dokładnie 1531 rok zaledwie 10 lat minęło od chwili, gdy Hernando Cortes na czele hiszpańskich oddziałów zdobył stolicę potężnego imperium Azteków miasto Tenochtitlan. Indianie odłożyli śmiercionośne strzały, bojowe tarcze i powrócili do swoich domów. Rozpoczęła się era względnego pokoju i budowy nowego kolonialnego państwa przez Hiszpanów. Najeźdźcy ogarnięci żądzą złota zmuszali podbitych Indian do ciężkiej pracy w kopalniach i na plantacjach. Wraz z żądnymi sławy i bogactwa konkwistadorami na wielkich galeonach przypłynęli także pierwsi misjonarze w franciszkańskich habitach. Głosili oni naukę o jakimś nowym Bogu Jezusie Chrystusie. Przemawiali do Indian innym językiem, językiem miłości. Cóż z tego skoro byli postrzegani przez tubylców jako hiszpańscy najeźdźcy. Nic więc dziwnego, że tylko nieliczni przyjmowali nowa wiarę i prosili o chrzest. Większość odnosiła się do nowej wiary z niechęcią a nawet z wrogością. Tylko jakaś nadzwyczajna interwencja niebios mogła zmienić ten stan rzeczy. I do takiej właśnie cudownej interwencji niebios dochodzi. Matka Boża ukazuje się ubogiemu Indianinowi Janowi Diego. Od tej chwili następują masowe nawrócenia Indian. Jak do tego doszło?

Posłuchajmy.

   Piotr usadawia się w cieniu drzewa. No zanosi się na dłuższe opowiadanie - pomyślałem i miałem rację.
  Jest dzień 10 grudnia 1530 roku. Powoli wstaje blady świt. Wschodzące słońce wydobywa z ciemności nocy ciepłe pastelowe barwy meksykańskiego krajobrazu. Samotny wędrowiec, Indianin o śniadej twarzy szczelnie otulony opończą broniącą go przed chłodem poranka, podąża w kierunku miasta Meksyk. To Juan Diego, który zaledwie kilka lat wcześniej przyjął chrzest a teraz kierowany gorliwością nowo nawróconego idzie do kościółka oo. franciszkanów na poranną Mszę. św. Od jego chaty do kaplicy ojców franciszkanów dzieliła go spora odległość, trzy godziny szybkiego marszu. Tej soboty wyszedł z domu wcześnie, gdy jeszcze było ciemno. Zaczynało już świtać, gdy doszedł do wzgórza Tepeyac. Zaciekawił go piękny śpiew ptaków. W pewnym momencie śpiew nagle ucichł a ciszę poranka przerwał tajemniczy głos wołający go po imieniu. Głos dobiegał ze szczytu góry. „Juanie, Najdroższy Juanie Diego.” Zaciekawiony zaczął pospiesznie wspinać się w kierunku wzgórza. Kiedy znalazł się już na szczycie zobaczył Piękną Panią.

Skinieniem ręki poprosiła go, aby podszedł bliżej. Piękna Pani przedstawiła się Juanowi mówiąc: „Jestem doskonałą i zawsze Dziewicą, Świętą Maryją, Matka Boga…. Miłosierną Matką, twoją i wszystkich ludzi, którzy żyją razem w tym kraju.” W dalszej części orędzia Maryja prosi, aby w tym miejscu wybudowano dla niej świątynię, Dom Boży.

   Nakazuje też Juanowi, aby jej przesłanie zaniósł biskupowi, którego siedziba znajdowała się w mieście Meksyk. Juan Diego natychmiast spełnia polecenie Maryi. Rusza w kierunku grobli prowadzącej do Mexico City. Po przekroczeniu jej udaje się do domu biskupa Juana de Zumaraga. Służący, gdy zauważyli ubogo ubranego Indianina nie chcą go wpuścić do środka, nakazują mu poczekać. Juan czeka cierpliwie. Dopiero po kilku godzinach biskup przyjmuje go. Juan przekazuje mu orędzie Pięknej Pani. Biskup z uwagą wysłuchał opowiadania Juana, ale mu nie uwierzył i chcąc się go pozbyć powiedział żeby przyszedł do niego innym razem. Powiedzieć komuś w Ameryce południowej przyjdź jutro to tak jakby mu powiedzieć w ogóle do mnie już nie przychodź. Zasmucony Juan wraca do domu, jego droga wiedzie przez wzgórze Tepeyac. Tu, kolejny raz ukazuje mu się Matka Boża, tak jakby już na niego czekała. Juan rozżalony opowiada jak przyjął go ksiądz Biskup i prosi Maryję, aby wybrała sobie jako posłańca kogoś bardziej znanego, szanowanego, z którym biskup chciałby rozmawiać, a nie takiego prostego człowieka jak on. Maryja nie zrażona tym wszystkim nakazuje mu jeszcze raz iść do biskupa i prosić go usilnie o wybudowanie kaplicy. „I powiedz mu raz jeszcze, że jestem zawsze Dziewicą, Świętą Maryją , Matką Boga, która cię posyła.”
   Następnego dnia w niedzielę Juan idzie znowu do biskupa w Tlatillolco. Tym razem Biskup stawia Juanowi cały szereg konkretnych pytań. Gdzie Ją widział? Jak Ona wyglądała? Co mówiła? Juan Diego dokładnie odpowiada na pytania biskupa. Ale Biskup mu nie wierzy i prosi, aby Maryja dała jakiś znak. Gdy tylko Juan wyszedł Biskup wysłał za nim swoich służących, aby go śledzili. Juan Diego ruszył prosto groblą a idący za nim krok w krok służący w pewnym momencie stracili go z oczu. Zmartwieni wrócili z niczym do domu Biskupa. Tymczasem Juan Diego na wzgórzu objawień przekazuję Maryi, że biskup domaga się jakiegoś nadzwyczajnego znaku, który by go utwierdził w prawdziwości objawienia. „Powrócisz tu jutro abyś mógł wziąć znak, o który biskup prosi. Wówczas uwierzy on i nie będzie już wątpił…”

   Wróciwszy w niedziele do domu zastaje swojego wuja Juana Bernardino, poważnie chorego. Nie pomogły zabiegi indiańskiego szamana. Wuj Juan Bernardino czuje się coraz gorzej. Czując zbliżającą się śmierć prosi Juana Diego, aby poszedł do miasta i sprowadził kapłana.

We wtorek wczesnym rankiem Juan Diego idzie by sprowadzić kapłana do umierającego wuja. Tak sobie kombinuje w swej indiańskiej głowie co tu zrobić żeby nie spotkać po drodze Maryi i szerokim łukiem omija wzgórze objawień. Na nic jednak jego przebiegłe wysiłki, bo oto Maryja zstępuje ze wzgórza Tepeyac i zastępuje mu drogę. Zawstydzony swoim postępowaniem Juan pada na kolana, opowiada o poważnej chorobie wuja, który niebawem umrze. Po wysłuchaniu jego tłumaczeń Maryja wlewa w jego serce nadzieje. „Niechaj nie martwi cię choroba twego wuja, ponieważ on teraz nie umrze.” W tym samym czasie dokonuje się pierwszy cud Matki Bożej z Guadalupe. Śmiertelnie chory wuj Juan Bernardino niespodziewanie powraca do zdrowia. Juan Diego będąc świadkiem cudownego uzdrowienia wuja uwierzył. Nabrał odwagi. Teraz jest gotów iść do biskupa z cudownym znakiem danym przez Maryje. Słyszy delikatne polecenie Maryi „Juanie idź na szczyt wzgórza znajdziesz tam różne rodzaje kwiatów zetnij je i przyjdź z nimi do mnie. Juan Diego natychmiast wspiął się na szczyt wzgórza i jakież było jego zdziwienie, gdy zobaczył tam mnóstwo pięknie rozkwitłych egzotycznych kwiatów, a był przecież miesiąc grudzień i mróz ścinał nawet rosnącą tam trawę. Zdziwiony chodził wokół zrywał kwiaty chowając je w fałdach swej tilmy (indiańska opończa wykonana z magei.)

Mając już opończę wypełnioną kwiatami wraca ze wzgórza do niebieskiej Panienki. Maryja bierze kwiaty w swoje dłonie i delikatnie układa je w indiańskiej opończy. „Nie pokazuj ich nikomu tylko biskupowi „ - powiedziała. Juan Diego ruszył groblą wiodącą do Mexico City. Troskliwie tuli bezcenny ładunek chroni go jak najcenniejszy delikatny skarb jednocześnie oczarowany jest pięknym zapachem kwiatów. Na miejscu czeka go kolejna przeszkoda. Służący nie chcą wpuścić go do domu biskupiego. „Co tam jakiś indiański chłopek będzie zawracał głowę księdzu biskupowi”- myślą sobie. Zauważyli jednak, że Juan ma coś w zawiniętej opończy. Podbiegli do niego. Gdy ten uchylił nieco fałdy szaty zobaczyli rozkwitłe piękne żywe kwiaty. Na ich twarzy pojawiło się zdziwienie. Jest przecież grudzień nie pora na świeże kwiaty. Gdy próbowali ich dotknąć natychmiast zamieniały się w malowane. Czym prędzej biegną do biskupa „Księże Biskupie Juan ma jakieś dziwne kwiaty. Biskup zrozumiał Juan przyniósł dowód, o który go prosił. Diego jeszcze raz opowiada o Pięknej Pani ze wzgórza Tepeyac jak własnoręcznie ułożyła kwiaty w jego opończy i powiedziała żeby przekazał je biskupowi. „Oto one proszę je przyjąć” – powiedział po czym opuścił opończe. Deszcz świeżych kwiatów spadł na ziemię a na opończy ukazał się, jakby malowany, piękny wizerunek Matki Bożej. Zachwyceni niecodziennym zjawiskiem biskup i wszyscy obecni upadli na kolana.

Następnie biskup wstał, zdjął wizerunek z szyi Juana i zaniósł go do prywatnej kaplicy. Na miejscu objawień polecił wybudować kaplice. Wiadomość o niecodziennym wydarzeniu bardzo szybko rozniosła się po mieście. Coraz więcej ludzi chciało zobaczyć cudowny obraz. Dlatego Ksiądz Biskup przeniósł go do głównego kościoła w mieście. I tak rozpoczął się kult obrazu Matki Bożej z Guadalupe.

   I tu przewodnik na chwilkę przerwał opowiadanie. Wyciągnął z plecaka butelkę wody pociągnął kilka łyków i powrócił do opowiadania.

Bibliografia:
Cud Guadalupe – Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne Radom 2007

ks. Wiesław Jemioło 07.09.2010.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież