LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

W zakrystii nowej bazyliki ubieramy alby, zakładamy stuły, krótka modlitwa i idziemy za niskim, szczupłym meksykańskim księdzem, który będzie przewodniczył Mszy św. sprawowanej w obcym dla nas hiszpańskim języku. Zajmujemy miejsca na półokrągłym podwyższeniu tuż za ołtarzem. Przed nami w dole kilkutysięczny tłum wiernych wypełnia świątynię.

Rozglądam się wokoło. Piękna jest ta bazylika, na wskroś nowoczesna, ale też bardzo funkcjonalna. Wnętrze oświetla ciepłe, miodowe światło sączące się z okazałych żyrandoli przypominających swym kształtem plastry miodu.

   Tuż za naszymi plecami na ścianie zawieszony jest cudowny obraz Matki Bożej z Gudalupe w delikatnej, skromnej ramie, za pancerną szybą. To w tym wizerunku utkwione są oczy tysięcy pielgrzymów. Przesuwają się oni bezszelestnie, stojąc na ruchomych taśmach, które przewożą ich równocześnie w dwie strony w dole za ołtarzem tuż przy ścianie, na której znajduje się cudowny obraz.
   „W imię Ojca i Syna i Ducha św.” meksykański ksiądz rozpoczyna Mszę św. Po pozdrowieniu wiernych w ciepłych słowach wita nas 15 kapłanów, którzy przybyli tutaj do Matki Bożej z Guadalupe z dalekiego kraju Juana Pabla.  Te dwa słowa „Juan Pablo” zelektryzowały wiernych. Wszyscy w kościele powstali z miejsc i rozległy się głośne oklaski.  „Juan Pablo” słowo klucz otwierające serca Meksykanów.  On wprawdzie odszedł do domu Ojca i nie ma go już pośród żyjących, ale tutaj pozostał i żyje nadal w sercach.  Uśmiechniętą twarz Juana Pabla - świętego człowieka, który ukochał tę ziemię i żyjących na niej ludzi, można zobaczyć na różnych pamiątkach sprzedawanych na straganach. Matka Boża z Guadalupe i Juan Pa-blo to główny temat zdjęć, plakatów, obrazów, filmów DVD i innych sprzedawanych tu dewocjonaliów.
  A tuż przed wejściem do bazyliki nie kto inny tylko Juan Pablo wita pielgrzymów uwieczniony przez rzeźbiarza artystę w pomniku z brązu.
Meksykański ksiądz z iście południowym temperamentem głosi kazanie. Przepowiada nie tylko słowem, ale całym sobą, dynamicznymi gestami rąk i mimiką twarzy. Mam okazje de-lektować się pięknem hiszpańskiego języka. Zastanawia mnie cisza w kościele, a przecież Meksykanie idą na Mszę św. całymi rodzinami, zabierają ze sobą nawet kilkumiesięczne dzieci. Tych małych dzieci jest kilkaset a nie ma żadnego hałasu. Jak to jest możliwe? Spoglądam na potężnie zbudowanego mężczyznę o nalanej twarzy, który na ręku trzyma kilku-miesięcznego chłopca i rozumiem dlaczego. Ojciec nie pozostawia dziecka samemu sobie, ale przez cały czas nim się zajmuje delikatnie go kołysze, poklepuje, głaska po plecach. A dziecko czuje się bezpieczne, bo wyczuwa bliskość kochającego ojca, jest spokojne, nie płacze.
   „Amen” to słowo zrozumiałe dla wszystkich podrywa nas do modlitwy wiernych. Koniec siedzenia. Wstajemy. Zanurzam się w nurt wspólnej modlitwy. Tuż przed komunią w morzu wiernych, niczym małe łódeczki, przesuwają się kolorowe, trójkątne chorągiewki. To ministranci idą z proporczykami zatkniętymi na kawałku trzciny, torując drogę szafarzom rozdającym komunię św. Starsza dystyngowana pani o czarnych włosach przyprószonych popiołem siwizny przepasana szeroką niebieską szarfą powoli przesuwa się w tłumie wiernych rozdając Eucharystycznego Jezusa. Msza św. zmierza ku końcowi. „Idźcie ofiara spełniona.” Schodzimy z podwyższenia ołtarzowego. Na koniec znowu miłe zaskoczenie wszyscy w kościele wstają, machają przyjaźnie rekami i biją brawo. Wyciągam i ja do góry rękę odwzajemniam życzliwe gesty, powoli przechodząc do zakrystii.
   Składamy alby. Nagle do zakrystii wchodzi szybkim energicznym krokiem kustosz sanktuarium w otoczeniu kilku meksykańskich księży. Wita się z każdym z nas serdecznie i obdarowuje nas obrazem Matki Bożej z Guadalupe. Po chwili rozmowy żegnamy się z kustoszem. Chowamy pamiątki. Teraz nasz przewodnik daje nam chwilę czasu na indywidualną modlitwę. Kieruję moje kroki tam, gdzie jest serce sanktuarium przed obraz Matki Bożej. Wskakuję na pas transmisyjny i daję się nieść wraz z tłumem pielgrzymów. Powoli przejeżdżam tuż pod obrazem. Głowy wszystkich zadarte ku górze, każdy chce i każdy może popa-trzeć z bliska na cudowny obraz, bez zbędnego tłoku i niebezpiecznego ścisku tłumu.
Wpatruję się w oblicze Madonny o ciemnej twarze i mimo woli przez moją głowę przelatuje szybka myśl przecież Madonna w moim kościele też jest Madonną o ciemnej twarzy. Szep-czę po cichu modlitwy, polecając Matce Bożej tej z Guadalupe moje kapłańskie życie. Tuż obok mnie Meksykanin o potężnej posturze ciężarowca unosi wysoko w kierunku cudownego obrazu małą dziewczynkę o kruczych włosach, jakby w tym prostym geście chciał Maryi powierzyć w opiekę to co ma najcenniejszego - swoje ukochane dziecko. Inni rodzice czynią podobnie. Podziwiam wiarę Meksykanów, jakże prostą, bez skomplikowanych teologicznych dywagacji. Prosta wiara i prosta modlitwa pełna dziecięcego zaufania Bogu. Jest Bóg Stwórca wszystkiego i mój dobry Ojciec. Jest Matka Boża, która jest i moją dobrą, troskliwą, kochającą matką i jestem ja Dziecko Boże, które stara się żyć tak, aby dobrego Boga nie zasmucić.
Wychodzimy z kościoła na plac. Tłumy gapiów przyglądają się orkiestrze i grupie tancerzy ubranych w bogato haftowane kolorowymi cekinami płaszcze. Tańcząc, ściskają w jednej ręce miecz a w drugiej krzyż. Odgrywają w symbolicznym tańcu jakąś nieznaną nam scenę.

Na placu między jedną a drugą bazyliką góruje monumentalna postać Jana Pawła. Przed pomnikiem długa kolejka Meksykanów, którzy chcą przy pomniku Jana Pawła zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.
„Gdyby ktoś się zgubił w tłumie to spotykamy się o godz.15.00 tu przy pomniku ” - informuje nas przewodnik.

 

 

ks. proboszcz Wiesław Jemioło   
16.03.2010.  

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież