LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

   Kolęda. Białe obłoki rozrywane porywami halnego wiatru unoszą się nad granatową ścianą parującego lasu. Idzie odwilż. Brnę w brudnej mazi topniejącego śniegu. Ostrożnie stawiając kroki, powoli pnę się w górę. Na stoku widzę białą plamę świeżo pobielonego wapnem domu. Słomiana strzecha z zapadniętym pośrodku dachem przypomina krater wulkanu, z którego sączy się cienka smużka niebieskiego dymu.

W powietrzu zapach lasu miesza się z zapachem spalanego sosnowego drewna. Jeszcze tylko kilka kroków i już jestem na miejscu. Naciskam starą mosiężną klamkę lepką od brudu. I słyszę skrzypienie oblazłych z farby drzwi. Jasne światło żarówki oświetlało izbę i wyglądająca z każdego kąta straszliwą biedę. Zauważyłem koślawy stół z czarnym wypalonym w kilku miejscach blatem i jedno krzesło. W kącie rozsiadł się duży kaflowy piec z rozgrzaną do czerwoności blachą, od której biło przyjemne ciepło. Na nim znajdował się poobijany garnek wypełniony gotującą się woda. Co chwila jakaś kropelka wody spadała na blachę i sycząc wykonywała swoisty taniec śmierci. W drugim kącie, na ciemnym klepisku podłogi, wysypany był kopczyk ziemniaków. Ziemniaki to podstawa; jeśli obrodzą, to upiecze się placki ziemniaczane i jakoś człowiek przeżyje. Tu, w górach życie nigdy nie rozpieszczało ludzi. Na hakach wbitych w ścianę wisiało kilka starych garnków. To wszystko, co znajdowało się w izbie. To znaczy prawie wszystko – nie wspomniałem o najważniejszym. W izbie jest jeszcze gospodarz tego domu. Stoi w kąciku w białej koszuli, wacianych spodniach, w gumo - filcach na nogach i z szerokim od ucha do ucha uśmiechem wita mnie - niecodziennego gościa. Toż to przyszedł do niego Ksiądz. Jego radość bijąca z oczu wydaje się kłócić z panującą tu biedą. Po wspólnej modlitwie i błogosławieństwie domu siadam na chybotliwym krześle – ostrożnie, żeby nie wylądować na klepisku. Rozmawiamy na różne tematy, ale w czasie rozmowy zastanawiam się jak zmniejszyć obszar biedy w tym domu, jak pomóc gospodarzowi.
   „A może by pan przyszedł po dary? Otrzymaliśmy właśnie olej, mąkę i sery.” - Zaproponowałem. I tu był mój błąd. Tym nie do końca przemyślanym pytaniem zgasiłem uśmiech na jego twarzy. „Co? Ja po dary? Nie, ja nie potrzebuję, ja mam wszystko.” - Jego ręka zatoczyła szeroki łuk i zatrzymała się na kopczyku. O, pokazał ręka w kierunku kopczyka - mam ziemniaki, a na polu w klatkach chowam króliki. Niech ksiądz da biednym. Ja dwoma łyżkami jeść nie będę.
   Popatrzyłem na ziemniaczaną górkę. Ależ…- Chciałem powiedzieć, że biedniejszych w tej wiosce nie widziałem. Ale na szczęście ugryzłem się w język. Tym słowem mógłbym go urazić bardziej niż jakimkolwiek innym.
   Od tej chwili upłynęło sporo czasu. Wspomnienie tamtych dni wydaje się być już tylko złym snem. Kolorowe, mrugające zachęcająco reklamy wabią i przyciągają. Jak grzyby po deszczu wyrosły wielkie supermarkety walczące pomiędzy sobą o klienta. Pełne sklepowe półki kuszą kolejnymi atrakcyjnymi obniżkami cen. Turkot wypełnionych po brzegi wózków w hipermarketach zdaje się mówić, że bieda bezpowrotnie odeszła. Ale czy naprawdę? A może tylko zniknęła z pola naszego widzenia? Odeszła na obrzeża naszej codzienności. Może wstydliwie skrywa się przed współczesnym człowiekiem sukcesu, który wciąż zabiega o to, by być bogatym, pięknym i wiecznie młodym. Obracając się tylko wśród ludzi sytych, pachnących, markowo ubranych, jeżdżących luksusowymi limuzynami nieustannie coś kupujących i znających siłę swoich pieniędzy - nie znajdziemy biedy. Ale to nie znaczy, że jej nie ma Ona jest tuż obok nas, tylko my nie chcemy jej zauważyć. Bieda burzy nam spokój ziemskiego raju, który sobie tak starannie zbudowaliśmy Odgrodzeni od ludzi wysokimi uzbrojonymi w elektroniczne czujniki i kamery murami, mającymi strzec naszego bezpieczeństwa w pięknych dostatnich domach, żyjemy egoistycznym szczęściem i jesteśmy nieczuli na ludzką biedę. Czyżby Ewangeliczny obraz o bogaczu i Łazarzu niczego nas nie nauczył? Za murem naszego bogactwa przycupnęła bieda. Zarówno zawiniona jak i niezawiniona ma to do siebie, że jest najczęściej wstydliwie skrywana. Nikt się nią nie chwali - bo czym się tu chwalić? Czy można się jednak od biedy odgrodzić wysokim murem, przymknąć oczy na to, co jest poza nim i żyjąc w świecie małego bogactwa być człowiekiem szczęśliwym? Odpowiedź brzmi Nie. Nie można i nie wolno. Przekonują nas o tym Ojcowie Kościoła pisząc, że ta druga suknia, którą posiadasz, tak naprawdę nie jest twoja. Ona należy do tego człowieka, który nie ma żadnej sukni. Prawdziwy chrześcijanin to człowiek posiadający dość wewnętrznej mocy, aby potrafił zburzyć mury własnego egoizmu i zauważyć drugiego człowieka, który został dotknięty biedą. Zauważyć i nie płakać nad jego stanem, ale w sposób dyskretny przyjść mu z pomocą dzieląc się tym, co posiadam. Czyńmy to zawsze z wielką delikatnością, taktem i dyskrecją, abyśmy nie urazili jego godności pamiętajmy, o tym, że bieda boli bardziej, niż złamana ręka.
   Otwieram codzienną gazetę. Mało w niej do czytania, za to dużo reklam. „Wyjątkowa okazja!”, „Tylko teraz!” „Wykorzystaj nadarzającą się okazję!” „Weź kredyt, a staniesz się posiadaczem …”. Odrzucam pokusę, która wraz z plikiem reklam ląduje w koszu, bo przypomniałem sobie szczęśliwą twarz mojego rozmówcy z kolędy i jego słowa: „Proszę Księdza, dwoma łyżkami jeść nie będę.”
   Pora na obiad. Wyciągam garnek z wczorajszą zupą z lodówki, kładę na stole talerz i jedną łyżkę. Zatrzymuję ją dłużej w dłoni i przyglądam się jej, bo wydaje mi się, że chce mi coś bardzo ważnego powiedzieć.

„Pamiętaj dwoma łyżkami jeść nie będziesz”

 ks.proboszcz Wiesław Jemioło   
19.07.2009.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież