LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Religia w zerówce. Maluchy trzymając rączkę na serduszku śpiewają ulubioną religijną piosenkę „Sercem kocham Jezusa.” Nagle z dziecięcego kręgu wyrywa się maleńka Kasia i biegnie w moim kierunku.
- Proszę Księdza, proszę księdza, ja muszę coś powiedzieć.
- Nie później.
- Ja muszę teraz. Proszę księdza, bo tatuś wczoraj wrócił późno z pracy….a rano….a rano wcześnie wstał.

Ot, cały dramat małej dziewczynki. Z jednej strony tatuś coraz później wracający do domu, stający niemalże na głowie po to, aby jego dziecku nic nie brakowało. Zmęczony, rozdrażniony, senny, wiecznie gdzieś się spieszący i zawsze spóźniony tatuś. Kochany, ale niemający czasu na chwilkę rozmowy, zabawy, na wspólny rodzinny spacer. Z drugiej strony stęskniona za spędzanymi z tatą chwilami Kasia.
Wczoraj dziewczynka słyszała mamusię, która miała pretensje do tatusia, że wciąż nie ma go w domu. On spokojnie jej tłumaczył, powtarzając kilka razy słowo dyspozycyjność. Wstrętne słowo. Kasia bardzo go nie lubi, bo czuje, że to co ono oznacza zabrało jej tatusia. Uderzając klockami o podłogę dziewczynka protestuje - Oddajcie, oddajcie mi mojego tatusia!
Po południu mamusię odwiedziła jej koleżanka mieszkająca we Francji. Popijając smaczną kawę, opowiadała o pani, u której pracuje. Nazywała ją „patronką.”
- Wiesz, mam taką dobrą patronkę: jest serdeczna, życzliwa i ludzka. Gdy dowiedziała się, że mój syn żeni się, kupiła dla niego prezent, opłaciła mi bilet na samolot, dała dodatkowo kilka euro i powiedziała „Jedź, ja sobie jakoś dam radę.” I przyjechałam. Czasami zaprasza mnie na wspólną kolację, pyta o rodzinę, którą zostawiłam w kraju i czy jestem zadowolona z pracy, interesuje się moim życiem i problemami. Patronka jest dla mnie kimś tak bliskim jak matka.
- U nas w kraju nie znalazłabyś takiego pracodawcy.
Powiedziała mamusia.
- Nic ich nie obchodzi, że ktoś ma rodzinę. Masz pracować i nic nie mówić. W przeciwnym wypadku zwalniają cię z pracy. U nas nie szanuje się pracownika.
Westchnęła ze smutkiem mamusia.
- Pracownik musi być dyspozycyjny, a przez tę dyspozycyjność mojego męża prawie nie ma w domu. Wciąż siedzi w pracy. Jak tak dalej pójdzie, to dzieci nie będą znały swojego ojca.

Pogoń za zapewnieniem rodzinie wyższego standardu i dyspozycyjność w pracy połączona z ciągłym lękiem przed zwolnieniem, sprawiają, że dziecko niemalże nie widzi swojego ojca. Gdy kładzie się spać – nie ma go jeszcze w domu. Gdy wstaje rano - już wyjechał do pracy. W wielu wypadkach dom staje się dla niego tylko sypialnią.
Mówi, że robi to wszystko dla dobra rodziny. Ale czy na pewno dla jej dobra? Cóż z tego, że kupił Kasi wrotki, jeśli ona chętnie oddałaby je za chwilę bycia blisko tatusia. Na półce z zabawkami tłoczno, bo dziewczynka, co jakiś czas dostaje od niego nowa lalkę. Ale nawet cała galeria pięknych, drogich zabawek nie jest w stanie zastąpić jej Tatusia. Kasia rośnie jak półsierota, ponieważ brakuje jej ojca, którego bardzo kocha, za którym tęskni i na którego czeka. Jednak czeka na darmo, bo zmęczona zasypia, gdy się budzi, w domu już go nie ma.
Dziś Kasia przyniosła do szkoły kolejną nowa laleczkę Barbie. Wszystkie koleżanki patrzyły na nią z zachwytem. Jaka śliczna, jaką ma piękną sukienkę. Jednak po pewnym czasie rozlega się głośny płacz. To Kasia. Patrzę, a laleczka leży porzucona na dywanie. Pytam - Co się stało? Dziewczynka nic nie mówi, ale jej smutne oczy zdają się wołać. „Oddajcie, oddajcie mi tatusia.”

ks. proboszcz Wiesław Jemioło 
23.06.2009.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież