LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

  Przerwa. Szkolny korytarz  zapełnia się gromadką wesołych, beztrosko rozbawionych uczniów. Wtem w tłumie niebiesko - granatowych szkolnych mundurków pojawia się czerń sutanny. Mały piegowaty Stasiu rzuca hasło „Ksiądz!” Na ten sygnał wszystkie maluchy podrywają się, z szeroko rozłożonymi ramionami i z krzykiem na ustach biegną w jego kierunku. Uderzają w niego ze wszystkich stron i obejmują dziecięcymi ramionami. Ksiądz musi mocno stać na nogach i uważać, żeby go dzieci nie przewróciły.

   „Ja poniosę teczkę, … ja katechizm,…. a ja dziennik” - dopominają się jeden przez drugiego. Z miną szczęśliwców niosą je, jak najwspanialsze myśliwskie trofea. W wesołej procesji prowadzą go do pokoju nauczycielskiego. Całej tej sytuacji przygląda się pani stojąca na dyżurze: „Dzieci zostawcie księdza w spokoju, mówiłam wam przecież, że tak nie wolno”.
   Nie wolno, nie wolno. Właściwie to w dzisiejszych czasach, kiedy to z wyraźną lubością wyciągane są sprawy sprzed wielu lat molestowania seksualnego dzieci i umieszczane na pierwszych stronach gazet czy też witryn internetowych, kto jak kto ale ksiądz musi być szczególnie wyczulony na każdy gest, by nie być podejrzewanym o złe działania. Temat molestowania przez księży stał się dziś tematem niezwykle atrakcyjnym w świecie poszukujących sensacji mediów. Może to jednak prowadzić do przyjęcia przez nich postawy niedostępności, surowości, oschłości, zbyt wielkiego dystansu, ot ksiądz w szklanym słoju. To prawda oddzielony tą bezpieczną barierą nie byłby już o nic podejrzewany. Ale….Ale czy taką postawę można nazwać normalną?
   Zaledwie kilka lat temu gest pogłaskania dziecka, gdy kładło ono pieniążek na tacy był przyjmowany zarówno przez nie jak i jego rodziców pozytywnie, a dziś nie zawsze. A przecież nie było to czymś niezwykłym, a naturalnym.
   Ileż radości można było dostrzec w oczach maleńkiej Magdy, gdy chodzący po składce ksiądz pogłaskał ja po główce. Uśmiechnięta od ucha do ucha zawołała „Mamusiu Ksiądz mnie pogłaskał”. A dzisiaj słyszałem i takie słowa wypowiedziane przez jedną z matek „Ja sobie tego nie życzę, to niehigieniczne. Różne dzieci są w kościele”
   I znów niczym bumerang powraca natarczywe pytanie. Jak ma się właściwie zachować ksiądz? Czy ma być surowym, niedostępnym, oschłym z wiecznie marsowa miną, zawsze z dystansem i na widok nadbiegającego dziecka wołać: „Stop, ode mnie na trzy kroki”.
   A przecież ono pragnie tylko tej normalnej bliskości z mama, tatą, panią wychowawczynią czy księdzem.
   Nasycone podejrzliwością i bezpardonową krytyką działania, mimo woli, wtłaczają księdza w postawę kaprala, a może nawet żandarma, bo i tacy też od czasu do czasu w naszym szkolnym krajobrazie się pojawiają. Jak tylko przechodził korytarzem to rozlegał się szept ostrzeżenia „Uwaga Ksiądz”. Zawsze mógł przejść spokojnie, bo uczniowie schodzili mu z drogi, chowali się po kątach. W czasie lekcji miał spokój wszyscy siedzieli sztywni, spięci, nie ośmielili się nigdy zadać mu pytania. No bo jak tu pytać kogoś kto przypominał chmurę gradową i narażać się na piorunujące spojrzenie. Nie niepokojony przez nikogo siedział sobie za stolikiem i monotonnym głosem snuł opowieść. Jeżeli ktoś jednak zaryzykował i coś tam szepnął do kolegi, to natychmiast już nawet nie słowem ale pstryknięciem palców i ręką wyciągniętą w kierunku kąta wskazywał gdzie uczeń natychmiast powinien się znaleźć. To prawda Ksiądz kapral zawsze miał spokój na lekcji i jak się tym szczycił, dyscyplinę. Ale czy o przyjęcie takiej postawy chodzi. Myślę, że nie. A utwierdza mnie w tym przekonaniu, ewangeliczna opowieść o Jezusie, który choć bardzo utrudzony, przerwał chwilę jak najbardziej zasłużonego odpoczynku i małe dzieci, które wraz ze swymi matkami podeszły do Niego, brał w ramiona, tulił i błogosławił je. Apostołów, którzy w trosce o odpoczynek Mistrza utrudniali dzieciom dostęp do Niego skarcił słowami:
  „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie nie przeszkadzajcie im…”
  Patrząc na ten obraz, już nie mam wątpliwości, która postawa jest właściwa. Obserwując atak na księży, których próbuje się wrzucić do jednego worka słowami „oni wszyscy są tacy” powiem tak. Jestem za tym, by każdego, kto dopuścił się molestowania dzieci ścigać i karać z całą surowością prawa. Bez względu na to, jakie stanowisko piastuje. Sutanna nie może być płaszczem chroniącym przed karą. Wprost przeciwnie. W takim przypadku kara powinna być jeszcze większa w myśl zasady „komu wiele dano od tego wiele wymagać się będzie”. Ale z drugiej strony nie ulegajmy zbiorowej histerii i w relacjach z dziećmi bądźmy po prostu n o r m a l n i. Dlaczego normalni?... Bo tego uczy nas najlepszy wychowawca Pan Jezus, który nie tylko do apostołów, ale i do każdego z nas mówi: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie nie przeszkadzajcie im…”

ks. Wiesław Jemioło
30.03.2009.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież