Zapraszamy codziennie na nabożeństwo różańcowe

   

LOKALIZACJA

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Bóg Ojciec stworzył świat, Syn Boży potem go odkupił, a na końcu Duch Święty go uświęcił. Oczywiście to nasza czasowa kolejność ich działań, bo w wieczności nie ma czasu, jak więc tam jest? Ponosi nas ciekawość. Ktoś powiedział, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Cóż? Bywa! Są takie złe, głupie ciekawości, których zaspokajanie niesie zło i zniszczenie. Ktoś może być ciekawy, jak to jest się opić, raz i drugi, albo czy ktoś zauważy, gdy się coś ukradnie, albo czy mama i tata nie wpadną w psychozę, jak ich w ogóle nie będzie się słuchać, albo może… no dobra, starczy, bo jeszcze się okaże, że jakieś pomysły podsuwam.

W każdym razie bywa zła, grzech rodząca i do piekła wiodąca ciekawość. Podła i bezczelna. Prawdziwa, a czasem udawana, jak ta u szatana, który pytał, czy to prawda, że nie wolno pierwszym rodzicom jeść wszystkich owoców z drzew rosnących w ogrodzie, choć wiedział, że tak nie jest. A potem był niby ciekaw, czy Jezus potrafi kamienie zmieniać w chleb. Jest naszym zadaniem rozpoznawać tę złą ciekawość, co się lęgnie w naszych głowach, i bronić się przed nią. Jak przy wniebowstąpieniu Jezusa, gdy uczniowie pytali o jakieś tam swoje nadzieje polityczne, on im powiedział: „Nie wasza to rzecz”, podobnie i my nieraz umiejmy powiedzieć to samo do siebie: nie moja to rzecz – co ktoś o mnie myśli, gdy robię to, co powinienem itd.

Ale jest też ciekawość zbawienna, ta, która jest odpowiedzią na zaproszenie do poznawania Boga, poznawania prawdy i dobra, która zachęca do pięknego życia. Arystoteles mówił, że filozofia i wszelka wiedza bierze się ze zdziwienia, jakie rodzi poznawanie rzeczywistości. Takie zdziwienie – wyższego rzędu – rodzi się też wtedy, gdy poznajemy Boga, gdy wnikamy w Jego tajemnice. Nie chodzi tutaj o to, że mamy wszyscy studiować teologię – choć dość nieźle ją znamy po latach katechez, słuchaniu kazań, uczestniczeniu w liturgii. Ale jest też poznanie Boga, zdumienie Jego tajemnicą, które powstaje wtedy, gdy zbliżamy się do niego naszym sercem, w którym pojawi się jakieś poczucie nieskończoności, przywiązanie do świata nadprzyrodzonego. Możemy zbliżyć się do Boga też naszą wolą, pragnieniem spełniania tego, co Bóg poleca nam czynić. To brzmi jak przymuszanie, jeśli ktoś w życiu doświadczył choćby maleńkiej miłości, to wie, jak bardzo chcemy, żeby ci, których kochamy czegoś od nas chcieli, żebyśmy coś mogli dla nich uczynić. Im więcej, tym bardziej podoba się nam taka miłość.

Może Bóg mógłby nas zbawić bez naszego spełniania przykazań, bez potrzeby przebaczania, tylko tak za darmo – ale jak byśmy się czuli w niebie, gdyby On niczego od nas nie chciał? Miłość rodzi ciekawość poznania tego, kogo kochamy, kto nas kocha i tego, co możemy zrobić, żeby miłość ogarnęła wszystko, czym jesteśmy – umysł, serce, wolę, czyny i słowa i całą resztę.

Chcemy często poznawać ludzi, jak wyglądają, jak myślą, co czują, co lubią, a czego nie. To dobrze, choć i tu trzeba uważać, żeby nie pchać się w cudze życie, jak do pociągu, na który nie mamy biletu. Ale o ile cenniejsza jest chęć poznawania Boga, zbliżenia się do niego, wejścia w Jego życie. Tam nie musimy się obawiać, że naruszymy czyjąś prywatność lub zawiedziemy się, bo ktoś, kto wydawał się tak śliczny i duchowo bogaty, okazał się pustawy w środku, przewrotny, zmienny jak wiosenna pogoda. Bóg jest jak skała, na której można budować swój dom i całe miasto dla tych, z którymi chcemy dzielić swoją wiarę, miłość i nadzieję. On jest jak książka, która wciąga i zachwyca, daje wiedzę i uczy życia. On budzi i zaspokaja naszą ciekawość:

- tę, co mieszka w rozumie, chce więcej wiedzieć i drży z radości, gdy spotyka się z tajemnicą,

- tę, która jest w naszym sercu – niespokojnym aż nie spocznie w Bogu,

- a także tę ciekawość, która nie lubi siedzieć i czekać, ale chce iść, szukać, działać, sprawdzać, co z Boską pomocą mogę stworzyć, zbudować, jak zmienić swoje życie i życie innych, by było więcej warte.

Taką ciekawość zdobyli uczniowie Jezusa szczególnie po zesłaniu Ducha Świętego. Już nie pytali o przywrócenie królestwa Izraela, o to, czy im chleba wystarczy, czy mają uderzyć mieczem, albo czy mają prosić o ogień z nieba, żeby zniszczyć jakieś niemiłe miasteczko. Raczej postawili sobie Jezusowe pytanie: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” I wyruszyli, aby odpowiedzi na to pytanie udzielić swoim życiem, nauczaniem, śmiercią. Duch Święty przeniósł ich na wyższy poziom duchowy. Nadal żyli na ziemi, na tej ziemi, na której się narodzili i po której chodził Jezus, ale teraz widzieli jeszcze więcej, chcieli jeszcze więcej, byli bardziej ciekawi tego, co w niebie i tego, jak niebo może przemieniać nasze ziemskie życie.

Duch Święty zstąpił na Apostołów w Wieczerniku, gdy trwali na modlitwie razem z Matką Jezusa. Wtedy otwarli Wieczernik i wyszli głosić Ewangelię, mówili językami i nauczali z takim entuzjazmem, jakby się upili młodym winem. Bo ludzie czasami piją coś z procentami, żeby sobie odwagi albo radości dodać. U nich Duch Święty wywołał taki zapał bez sztucznego dopingu – i to na stałe oraz bez skutków ubocznych, np. kaca.

Zapatrzenie w świat ducha – Ducha Świętego, Boga, a także ducha ludzkiego, nie oddaliło ich od spraw tego świata, ale przeciwnie, jeszcze ich bardziej do niego przybliżyło. Już nie byli rybakami, którzy dobrze znają swoje jezioro i okolice, czasem wybiorą się do Jerozolimy, uważają, żeby nie podpaść władzy swojej i rzymskiej, faryzeuszom i innym. Teraz nabrali ducha, odwagi, ruszyli w nieznany świat, niebezpieczny i nieraz wrogi. Głosili Ewangelię i świadczyli o jej prawdzie, o jej słuszności. Nie obchodziło ich już królestwo Izraela, ale budowali Królestwo Boże na całym świecie; nie mieszali się w politykę, ale od polityki nieraz cierpieli, nawet życiem płacąc, a jednocześnie zapoczątkowali wiele przemian, które miały wpływ na kierunki rozwoju świata. Zanurzeni w Duchu, jakby zapomnieli o tym świecie, a przecież włączyli się jego losy jeszcze bardziej, mocniej, skuteczniej.

Podobnie jest z nami – gdy głębiej zanurzymy się w świat nadprzyrodzony, gdy pomożemy Duchowi Świętemu jeszcze bardziej wniknąć w nasze myśli, serca, działania i pragnienia, nie będziemy musieli oddalić się od naszego świata. Przeciwnie, jeszcze mocniej się z nim zwiążemy i będziemy go przemieniać, doskonalić. Niestraszne będzie nam świadczenie o Jezusie w naszym domu, wobec męża, żony, dzieci, rodziców czy teściów, będziemy umieli przeżywać w sercu i okazywać swoją wiarę w sąsiedztwie, w parafii, w pracy czy gdziekolwiek indziej. I sami zobaczymy, jak Duch Święty odnawia oblicze ziemi – „tej ziemi”. Amen.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

   
cpr certification online
cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online