ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO

   

LOKALIZACJA

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Jezus powiedział do Żydów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki. Rzekli do Niego Żydzi: Teraz wiemy, że jesteś opętany. Abraham umarł i prorocy - a Ty mówisz: Jeśli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki. Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama, który przecież umarł? I prorocy pomarli. Kim Ty siebie czynisz? Odpowiedział Jezus: Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: Jest naszym Bogiem, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy - kłamcą. Ale Ja Go znam i słowa Jego zachowuję. Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień - ujrzał /go/ i ucieszył się. Na to rzekli do Niego Żydzi: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, Ja jestem. Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni.

Żydzi od początku byli źle nastawieni i posądzali Jezusa o opętanie, a gdy powiedział, że przewyższa samego Abrahama, którego uznawali za ojca swej wiary, wtedy porwali kamienie, aby Jezusa zabić. On schował się w świątyni, ale pokazał, jak niebezpieczną siłą jest gniew tych, którym złość zamąci umysł i poczucie sprawiedliwości.

Warto dziś pomyśleć o tym grzechu głównym, który tak wiele zła czyni wśród ludzi i obraża Boga. Trzeba byśmy unikali związanych z tym złych uczynków:
1. Nadmiernego, niepotrzebnego, złego gniewu na innych.
2. Pobudzania innych do gniewu (Św. Paweł: „Ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci”), drażnienia innych, wzbudzania niepokoju, tworzenia atmosfery podejrzliwości.
3. I żebyśmy się umieli właściwie zachować, gdy inni już się na nas gniewają. Trzeba zapobiegać eskalacji, czyli podsycania gniewu, trzeba próbować się porozumieć, zrozumieć, dogadać, przeprosić, poprosić o zrozumienie, o cierpliwość, o wysłuchanie naszych racji – o ile jakieś mamy. Czynić pokój – najpierw trzeba chcieć go czynić, a potem wprawiać się w jego szerzeniu, w sztuce czynienia pokoju.

Nie znaczy to, że mamy unikać każdego gniewu za wszelką cenę – przeciwnie, bardzo ważna jest prawda, sprawiedliwość, miłość i wiele innych wartości, które przecież praktykujemy nawet wtedy, gdy trzeba za to zapłacić pewną cenę. Ludzie czasami się gniewają, gdy mówimy i robimy to, co do nas należy. Pan Jezus też swoją nauką nieraz zgniewał swoich słuchaczy (parę razy nawet św. Piotra, który nie miał zwyczaju przyjmowania wszystkiego w pokorze). Taka bywa cena prawdy. Ale unikajmy gniewu niepotrzebnego, grzesznego. Takiego, który się bierze z egoizmu, urażonej dumy, który po prostu wyrasta ze zła i szuka zła. Św. Paweł napisał ciekawe słowa (w dawnym tłumaczeniu): „Gniewajcie się, ale nie grzeszcie, niech słońce nie zachodzi nad zagniewanie wasze”. Co to znaczy?:
a) Nie przedłużać gniewu ponad konieczność, dogadać się szybko („póki jesteście w drodze” – jak przypominał Pan Jezus). Skończyć z gniewem od razu, jak zniknie jego powód. Nie jak ta żona, którą mąż pyta: - A o cóż się na mnie gniewasz? A ona: - Nie pamiętam, ale gniewam się śmiertelnie. A może to mąż się gniewał, nie pamiętam…
b) Niech nie zachodzi słońce – tzn. jak przyjdzie gniew, pilnuj, żeby cię nie opuściło światło rozumu i słońce miłości. Mówią, że gniew najczęściej bierze się z miłości – gniewamy się bo nam zależy, bo nie jesteśmy obojętni. Niech zatem nasz gniew trzyma się blisko miłości i niech do niej wraca jak najszybciej.

Jezus nauczał swoich słuchaczy i chętnie odpowiadał na ich pytania, ale oni zbyt często odpowiadali gniewem i odchodzili. My już lepiej uczmy się od zagniewanego Jonasza, który „słusznie” się gniewał. Sam tak stwierdził, gdy go Bóg pytał, czy słusznie się gniewa o zniszczony przez robaczka krzew, pod którym Jonasz sobie odpoczywał. Jonasz powiedział, że słusznie się gniewa i do tego śmiertelnie, ale też spokojnie przyjął wyjaśnienie:
Tobie żal krzewu, którego nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?

Czy ktoś pamięta, co odpowiedział Jonasz?... Bardzo dobrze! – nic nie powiedział, miał dość rozumu, żeby opuścić zasłonę milczenia na swój „słuszny śmiertelny gniew”. Módlmy się o podobny rozum dla siebie i naszych bliźnich.

My się czasami gniewamy nawet o to, za co bardziej winniśmy być wdzięczni – ludziom za prawdę, Bogu za łaskę, która bywa trudna, ale zawsze jest zbawienna. Wielki Post to okazja, żeby się wyzbyć naszych niepotrzebnych gniewów i przez ich zasłonę dostrzec miłość i łaskę. A jeszcze lepiej: rozwiać tę zasłonę! Uczucia i emocje są ważne, rzecz jasna, ale wyzbywajmy się tych złych, a podsycajmy te, które z dobra się biorą i dobru służą. Amen! (bo „Amen” to wyraz najlepszych emocji człowieka zachwyconego Bogiem).

Ks. Zbigniew Wolak 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

   
cpr certification online
cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online