Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa - FOTO

  

 

   

LOKALIZACJA

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Homilia ze mszy św. na sympozjum poświęconym J.F. Drewnowskiemu(członek Koła Krakowskiego, logik, filozof i teolog, działacz Akcji Katolickiej)

Dziękuję za wyznaczenie mnie do homilii, choć wiem, że to niełatwe zadanie, a dla mnie tym trudniejsze, że ja od lat mówię kazania po małych wiejskich parafiach u kolegów. No, ale mi się przypomniało, jak Bocheński mawiał, że filozof jest jak krowa, bo przeżuwa. I to jest piękna idea, bo niektórzy, to tylko przeżywają i z tego robią od razu jakieś filozoficzne objawienia, a tu trzeba przeżuwać, obrabiać, sprawdzać i robić dobrą strawę dla rozumu – i dla serca też.

Modlimy się w tej mszy św. w intencji J.F. Drewnowskiego. Jak się czci jakiego świętego, to się mówi kazanie o świętym. Oczywiście święty jest tylko człowiekiem – czy tu na ziemi, czy po drugiej stronie życia, – ale jest też na tyle doskonałym odbiciem Boga, że można w jego życiu i nauce znaleźć wiele ważnych prawd o Bogu. Jan Franciszek Drewnowski świętym kanonizowanym, rzecz jasna, nie jest, ale można wskazać przynajmniej dwa powody, żeby o nim w homilii mszalnej wspomnieć. Najpierw miłowanie Boga, nasze największe przykazanie: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem".

Nie mamy wątpliwości, że Jan Franciszek przykazanie to starał się spełniać jak najlepiej i do tego w pełni, czyli nie tylko umysłem, albo tylko sercem, ale wszystkim, bo u niego istniały jakieś analogiczne korelacje między wszystkimi składnikami osoby ludzkiej. Jego nieustające, uparte dążenie do uściślenia teologii, czyli do maksymalnego zbliżenia naszych umysłów do umysłu Boga, kiedy próbujemy Go poznawać, dopełnione było żarliwą pobożnością, o której świadczy jego codzienny udział we mszy św.

Przypomina się Bocheński, który do końca życia powtarzał, że był dominikanom wdzięczny głównie za dwie rzeczy: 1. Że go wprowadzili w liturgię mszy św., 2. Że go zagonili do pracy. Jak to sobie przypomniałem teraz, to mi się trochę zazdrość zrobiło, no ale na razie proszę nie powiadamiać dominikanów, póki co będę walczył z zazdrością. W każdym razie u tych fascynatów maksymalizmu metody i zasięgu w filozofii podobna postawa pojawiała się też w ich praktycznym życiu, w odniesieniu do stylu życia, światopoglądu, religii. Kiedy Bocheński po latach odwiedził Polskę, był szczególnie zaskoczony dwoma rzeczami: pozytywnie, stanem polskich dróg; negatywnie, obojętnością, bezideowością polskiej inteligencji.

Bocheński, Drewnowski, Salamucha i wielu innych z minionych lat z pewnością mogą być wzorem myślicieli maksymalnie rzetelnych w sztuce myślenia i jednocześnie niezwykle mocno zaangażowanych w rzeczywistość, która ich otaczała. Warto pomyśleć, czy my, można powiedzieć, ich spadkobiercy, staramy się naprawdę o to, żeby nasze życie było nie tylko realizacją karier zawodowych czy nawet marzeń o robieniu nauki, ale też tworzeniem lepszego, mądrzejszego, godniejszego kraju, świata, Kościoła – w zależności od tego, gdzie pojawi się wpływ naszej postawy, osobowości, pracy.

Wspomniałem jeszcze o drugim powodzie wspomnienia J.F. Jest nim duże podobieństwo do bł. kard. Johna Newmana. Obaj przeżyli nawrócenie na katolicyzm i dla obu było to przede wszystkim odkrycie prawdy. Obaj też prawdę stawiali na pierwszym miejscu i szukali takiej metody jej poznania, by od rzeczy ziemskich sięgać ku niebieskim podobnym sposobem, bez mieszania, ale też bez zbytniego oddalania jednych od drugich. Pragnienie to bliskie było nie tylko filozofom czy teologom. Wczoraj przy kolacji przywołano z Miłoszowskiego „Zaklęcia”:

                                   „Piękna i bardzo młoda jest Filo-Sofija

I sprzymierzona z nią poezja w służbie Dobrego”.

Wspomnijmy jeszcze lirę czarnoleską, która – jak powiada Jerzy Libert – ssała:

„Z Bożego, pełnego dzbana
Wyniosłą mądrość błękitu,
By między życiem a śpiewem
Nie rozdzielać ziemi z niebem”.

Oczywiście między ziemią i niebem są granice, które pewne rozdziały czynią koniecznymi: jest granica śmierci, poznania zmysłowego i przez wiarę, skończoność w którymś tam wymiarze i nieskończoność poza wszystkim, co potrafimy nazwać. Ale są też zjednoczenia, których rozdzielać nie należy: Boża wszechobecność; objawienie, które w ludzkim języku opisuje nieuchwytne ludzkimi sposobami poznania; realność, choć zupełnie inna, ale prawdziwa tu i tam. I tak dalej.

Msza św. jest tak doskonałym zjednoczeniem nieba z ziemią, rozumu z sercem, duszy z duchem, nadziei ze spełnieniem, że nie ma powodu się dziwić, iż ci nasi zawzięci racjonaliści widzieli w niej spełnienie swoich najgłębszych dążeń. Sięgnijmy więc do skarbca tajemnic wiary i wspomnijmy prawdę o obcowaniu świętych (jak wiemy, Jan Franciszek bardzo głęboko ją przeżywał) – i módlmy się trochę za nich, a trochę do nich, żeby też nam pomagali z realizmem nadprzyrodzonym łączyć realizm naszego życia godnego, pracowitego, dobrego po Bożemu i po ludzku. Amen.

(Jan Franciszek Drewnowski: były żołnierz, logik, filozof i świecki teolog, działacz Akcji Katolickiej, człowiek, który chciał poznawać Boga używając najdoskonalszych narzędzi rozumowych, a jednocześnie niezwykle pobożny, zafascynowany wszystkim co nadprzyrodzone, zachwycony świętymi, mistykami, oddany mąż i ojciec rodziny, czyli: godny podziwu, wart naśladowania.)

Ks. Zbigniew Wolak

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

   
cpr certification online
cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online