ADWENT 2018

   

LOKALIZACJA

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Zbliżają się dni najbardziej intensywnego rozważania i przeżywania Męki Jezusowej, jaką poniósł dla naszego zbawienia. Cierpienie, samotność, skazanie na okrutną śmierć tworzą obraz pełen grozy, który do dziś nas przeraża, zwłaszcza, że widzimy w nim też odbicie naszego losu. Jednak szybko potem przychodzi zmartwychwstanie! Nieoczekiwane, trudne do uwierzenia, a przecież przepowiedziane. I tak Męka Jezusa staje się również dramatem utraty i odzyskiwania zaufania. Zdrada Judasza, zaparcie się Piotra, ucieczka uczniów przecież by się nie dokonały, gdyby ufali Jezusowi, kiedy mówił, że będzie pojmany i zabity, a po trzech dniach zmartwychwstanie.

Jednak nie ufali, myśleli po swojemu, bali się żołnierzy, dociekliwych kobiet, zawziętych Żydów, choć przecież widzieli wcześniej tyle Jezusowych cudów, słuchali Jego nauk głoszonych do tłumów i mieli wiele okazji rozmawiać z nim na osobności z dala od innych ludzi. Byli wybrańcami, a i tak z trudem przychodziło im uwierzyć Mesjaszowi, na którego tyle wieków czekał ich naród. Ale dorastali, dojrzewali do wiary. Z trudem, ale skutecznie i potem już do śmierci. Ich błądzenie między wiarą i nieufnością pomaga nam zrozumieć, jak wielką wartość ma zaufanie wobec Boga – jak bardzo trzeba się o nie starać i cenić je. Widzimy, jak wiele wsparcia udzielali sobie sami apostołowie. Najpierw się rozproszyli, gdy uderzono ich Pasterza, ale potem wrócili i wspólnie oczekiwali na dalszy rozwój wypadków, które pomogły im odzyskać wiarę. Stanęli wobec tajemnicy, która przewyższa wszystko, co człowiek może sobie wyobrazić. Każdy z nich musiał znaleźć w sobie siłę, by odrzucić lęk wynikający z ludzkiej oceny sytuacji, w jakiej się znaleźli, i pójść za Jezusem, który przyniósł im światło i moc z nieba. Jednocześnie mogli liczyć na wsparcie swoich przyjaciół. Również nam potrzebna jest i samotność przed Bogiem, i wsparcie tych, którzy wierzą podobnie jak my.

Władysław Tatarkiewicz napisał: „Religię można odziedziczyć, wiarę trzeba samemu zdobywać”. Religia u niego to obyczaje, powszechnie uznawane przekonania, a wiara to wewnętrzne przekonanie. Potrzebne jest jedno i drugie. Wiara jest naszą odpowiedzią na łaskę Bożą, a łaska może do nas przychodzić różnymi drogami. Apostołowie mieli wiarę starotestamentową i uczyli się wiary nowotestamentowej, wiary w Jezusa Chrystusa. Potem nawracali innych Żydów, a także pogan. Dziś Kościół również głosi Jezusa niewierzącym, ale o wiele częściej łaska wiary trafia do nas najpierw jako właśnie religia, czyli obyczaj przejęty od innych, zwłaszcza od rodziców. To jest niezwykle ważny sposób uzyskania wiary, którą przejąwszy od innych sami potem umacniamy i pogłębiamy.

Nawet jakieś badania naukowe potwierdzają dość oczywistą rzecz, jaką jest wpływ rodziny, zwłaszcza rodziców na wiarę dzieci. To są badania amerykańskie, ale pewnie u nas jest podobnie. Wynika z nich, że jeśli matka i ojciec uczęszczają regularnie do kościoła, to w 72% ich dzieci również zachowują wiarę. Jeśli tylko ojciec, 55% dzieci pozostaje chrześcijanami; gdy tylko matka – 15%, a jeśli żadne z rodziców nie uczęszcza regularnie do kościoła, to tylko 6% ich dzieci zachowuje swoją wiarę. Te statystki mówią same za siebie – postawa rodziców jest ważniejsza niż katecheza czy wysiłki samego Kościoła (Warren Mueller in Homemade, May, 1990). 

Te badania wsparte zapewne naszym doświadczeniem wzywają do jak największej odpowiedzialności za swoje zachowanie, za świadectwo, jakie dajemy innym swoim życiem, modlitwą, postawą. Musimy być odpowiedzialni za to, kim jesteśmy, co robimy, jakimi przekonaniami kierujemy się w życiu. Jednocześnie taka sytuacja budzi ogromną nadzieję. Rodzice często narzekają na nieposłuszeństwo dzieci, ich różne wady, kłopoty z wychowaniem i inne trudności. Tak bywa. Sam pamiętam, gdy byłem mały, jak mi raz mama kazała sprzątać, obiecałem, że posprzątam, a naprawdę siedziałem sobie i czytałem książkę z matematyki, jak ostatni leń. Ja nie wiem, jak oni w ogóle mogli ze mną wytrzymać?? Jeden kapłan napisał, że młodzi są źli, nieposłuszni, leniwi i będą zgubą naszego świata. Na szczęście się nie sprawdziło – a kapłan był egipski i napisał to 5 tys. lat temu. Choć mamy zawsze jakieś powody do narzekania na młodych, podobnie jak na starych i tych w naszym wieku, to jednak wyniki wspomnianych badań i wiele innych rzeczy przekonują nas o tym, jak ogromny wpływ mamy na innych, także na dzieci i na młodych. Zatem: odpowiedzialność i szansa!

Troszczmy się więc o swoją wiarę, dawajmy dobre świadectwo, dbajmy też o modlitwę domową, rodzinną. Taka modlitwa bardzo pomaga jednoczyć rodzinę, umacniać wspólną wiarę, jest też pomocą w przeżywaniu różnych doświadczeń. Przypomniała mi się historia z mojego dzieciństwa – mam nadzieję, że to nie objaw sklerozy, tylko gorliwość kaznodziejska wydobywa z mojej pamięci takie cenne wspomnienia.

Otóż pamiętam do dziś wspólne modlitwy w domu rodzinnym. Żyliśmy na przedmieściu, mama zajmowała się domem, tata pracował w zakładzie i było małe gospodarstwo. Nie mieliśmy nawet konia, więc choć pola niewiele, to pracy było dość dużo, u siebie i na odrobku, ale też z kawałka ziemi można się było w dużym stopniu wyżywić i jeszcze coś dorobić. Dlatego każdy skrawek pola, każde gospodarskie zwierzę było cenne. Pamiętam jak około 50 lat temu przeżyliśmy bardzo dotkliwą stratę: nagle padła krowa, jedna z dwóch. I pamiętam, jak wieczorem klękaliśmy do modlitwy przed ołtarzykiem Matki Bożej, bo był maj i gdy się nie dało iść na majówkę do kościoła, tośmy ją odmawiali przy tym ołtarzyku urządzonym w kącie pokoju. Gdyśmy się modlili, nie stało się nic nadzwyczajnego, ale pamiętam, że wstałem po modlitwie w zupełnie innym nastroju, ufny i spokojny. Oczywiście rodzice się o wiele bardziej martwili tą sytuacją, ale również zauważyłem, że modlitwa i na nich wpłynęła tak, że wstali z nową otuchą i robili, co mogli, żeby dbać nadal jak najlepiej o dom i rodzinę. A nam, dzieciom, i wtedy, i wiele razy pokazywali, że nie liczą tylko na swoje siły i swoją pracę, choć pracowali bardzo wiele, ile mogli. A jednocześnie dawali nam wzór wiary żywej i mocnej.

Oczywiście każdy dokonuje swoich własnych wyborów, ale zawsze możemy pokazać innym, jaki wpływ na nasze życie ma nasza więź z Bogiem, nasze zaufanie wobec Niego oraz przywiązanie do pobożności i obyczajów religijnych. Jezus sam zachęcał uczniów: uczcie się ode mnie! My zachęcamy do tego czasem słowami, a zawsze swoim dobrym życiem, swoim świadectwem. Zachował się pewien list z trzeciego wieku po Chrystusie. Człowiek oczekujący śmierci tak pisał do swojego przyjaciela:

Nasz świat jest zły, niewiarygodnie zły. Ale odkryłem w nim ludzi, którzy pojęli wielką tajemnicę, znaleźli radość, jaka jest tysiąc razy lepsza niż wszelka przyjemność naszego grzesznego życia Są pogardzani i prześladowani, ale nie przejmują się tym, są mistrzami swoich dusz. Oni zwyciężyli świat, ci ludzie to chrześcijanie - a ja jestem jednym z nich.

Dziś Niedziela Palmowa. Gdy uczniowie wołali głośno  wychwalając Jezusa, niektórzy faryzeusze mówili do Niego: «Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom!» A On odrzekł: «Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą». Jesteśmy ważniejsi, mądrzejsi i bardziej wymowni od kamieni, więc wołajmy swoimi słowami i swoim życiem, że wierzymy w Jezusa, że Mu ufamy, że razem z Nim chcemy być mistrzami naszych dusz. Amen.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

   
cpr certification online
cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online