Zapraszamy codziennie na nabożeństwo różańcowe

   

LOKALIZACJA

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

(homilia radiowa: 1 Sm 16, 1-13; Ps 89 (88), 20. 21-22, 27-18; Mk 2, 23-28)

Wprowadzenie

Usłyszymy w Ewangelii, że nie człowiek został stworzony dla szabatu, ale szabat ustanowiony dla człowieka. Jednak szabat był tylko symbolem świętości Bożej, natomiast Msza św. jest spotkaniem z żywym i prawdziwym Jezusem, więc można by powiedzieć, że zostaliśmy stworzeni dla Mszy św., dla wspólnoty z Bogiem, dla życia, które bardziej z nieba niż z ziemi pochodzi. Przeżywajmy tę mszę św. – i tu w kościele, i przy odbiornikach radiowych – z radością, która zawsze, nawet w trudach i cierpieniach, czyni nasze serca mocnymi i pełnymi takiej dobroci, która Bogu się podoba i której świat potrzebuje.

Homilia

Dzisiejszy fragment z I Księgi Samuela opowiada o tym, jak Pan Bóg wmieszał się w politykę państwa izraelskiego. Odebrał władzę Saulowi i przekazał ją Dawidowi. W realizacji tych zamiarów posłużył się prorokiem Samuelem. Dawid oczywiście nie został od razu królem, nawet jakiś czas był wiernym sługą Saula i doskonałym wojownikiem, został też królewskim zięciem, ale w końcu zazdrość Saula stała się dla Dawida niebezpieczna. Zdołał jednak uniknąć zasadzek i po śmierci Saula objął tron.

Dziś ludzie się oburzają, gdy Kościół miesza się w sprawy polityczne. Mają rację – i nie mają. Bo oczywiście Kościół nie ma prawa przejmować władzy politycznej czy jakiejś innej w ludzkim sensie – ale jednocześnie Kościół jest katolicki, czyli powszechny, i Jego zadaniem jest troszczyć się o dobro wszystkich ludzi: wierzących i niewierzących, swoich i obcych, przyjaciół i wrogów! Nie znaczy to, że niewierzącym mamy przyznawać rację lub pozwalać na ustalanie praw przeciwnych naszym przekonaniom. Nie mamy też ich siłą nawracać, ale dawać świadectwo naszej wierze i wiarę tę praktykować z przekonaniem. Jeśli komuś dzieje się krzywda, mamy stawać w jego obronie, bo to nasz brat lub siostra potrzebuje pomocy. Jeśli za to musimy cierpieć, trudno – albo właśnie dobrze, bo to może być dla nas najlepsza droga do Królestwa Niebieskiego. Dawid wygrał z Goliatem, któremu jego własnym mieczem odciął głowę, ale po wiekach św. Paweł stracił głowę ściętą rzymskim mieczem, a na świadectwo wiary w bóstwo Jezusa Chrystusa. Jeden mieczem wojował, drugi od miecza zginął, obaj wykonali swoje zadanie.

Miłować swoich i obcych to nie znaczy, że obcych mamy stawiać przed bliskimi. Owszem, są tacy, którzy mają większe prawo do naszej troski – bo są bliscy, powierzeni naszej opiece, bardziej potrzebujący. Jednak ta troska o nich bardzo często polega na tym, że wszyscy uczymy się nawzajem czynić jak najwięcej dobra wszystkim. Na pewno nie troszczy się odpowiednio o swoje dziecko rodzic, który uczy je egoizmu i gotów jest innym odbierać, żeby swojemu dziecku dawać. Prawdziwa troska najczęściej mnoży dobro, a nie zgarnia go tylko dla siebie. Dobre uczynki są jak pieniądze – te z przypowieści – puszczone w ruch przynoszą zyski, zakopane w swoim ogródku tracą na wartości, albo nawet zmienią się w błotko. Oczywiście wykopać dołek i wrzucić worek jest łatwiej niż włączyć się w ekonomię zbawienia – dlatego dobre życie to życie pracowite, mądre, jak również gotowe do ofiar. To życie, w którym jesteśmy wierni Bogu w małych i wielkich sprawach.

Miłować wrogów i przyjaciół. Przyjaciele są dla nas mili i dobrzy, wrogowie bywają obojętni, a czasem chcą nam też szkodzić. My przyjaciół uważamy za dobrych ludzi, a wrogów za złych – zapominając przy okazji, że przecież my sami nie zawsze jesteśmy dobrzy i nieraz może się zdarzyć, że nasi wrogowie będą ludźmi lepszymi od nas samych czy od naszych przyjaciół. Dlatego prośmy gorąco Boga, by nam pomagał miłować innych dla ich dobra i dla naszego dobra, a nie tylko wedle naszego, nieraz podejrzanego upodobania.

Bóg posłał Samuela, by namaścił na króla Dawida, bo Saul okazał się niegodny. Samuel począł się zastanawiać, jak spełnić swoją misję, która nie była bezpieczna. A przecież mógł sobie przypomnieć, jak sam ostrzegał Żydów przed wybieraniem króla, bo uważał, że jedynym królem Izraela jest Bóg. Ale król został wybrany i był nim Saul, który nie udał się za bardzo. Więc teraz mógłby Samuel sprawiedliwie powiedzieć Żydom czy Panu Bogu: a nie mówiłem! I jakby ponarzekał na swoich rodaków, a nawet trochę na Pana Boga, co się innym przytrafiało (doskonale pamiętamy marudzenie Jonasza), to by nawet mógł się zwolnić z niebezpiecznej misji, jaką mu Bóg wyznaczył. Jednak Samuelowi nawet do głowy nie przyszło, że miałby na kogoś narzekać, bo wiedział, że jest zadanie, jest robota do zrobienia i nie ma co tracić czasu i uwagi na narzekanie. Trzeba robić swoje jak najlepiej.

Jest w tym dobra nauka i dla nas. Mamy nieraz ochotę szukać winnych, żeby usprawiedliwić swoje lenistwo, tchórzostwo czy inne wady. Dlatego trzeba, żebyśmy bardziej słuchali Boga niż siebie samych, zwłaszcza wtedy, gdy bardziej się nam chce narzekać niż działać. Podobnie jest z przebaczeniem. Czasami jest to trudne i nawet bolesne zadanie, ale nieraz lepiej cudzymi winami się nie zajmować i nie przejmować, tylko Panu Bogu je zostawić. Modlimy się: „przebacz nam nasze winy, jako i my odpuszczany naszym winowajcom”, więc może powinniśmy przebaczać naszym winowajcom tak, jak Pan Bóg przebacza nam. Oczywiście nie wiemy, co się dzieje w umyśle, w sercu Boga, ale mamy spowiedź, która tu na ziemi jest odbiciem Bożego przebaczenia. Gdy idziemy do spowiedzi, ksiądz słucha naszego wyznania grzechów, daje naukę krótszą lub dłuższą, potem rozgrzeszenie, puk-puk, i następny penitent. Ksiądz zapomina o poprzednich grzechach i słucha następnych, które też zapomina przy kolejnym pukaniu. A Pan Bóg – że tak powiem – „zapomina” jeszcze szybciej, po prostu przebacza grzechy i strąca je w niebyt.

Zastanówmy się, czy my czasami nie mamy jakichś niepotrzebnych winowajców, którymi się przejmujemy, mamy do nich żal, może próbujemy przebaczać z trudem, bólem i oporami, podczas gdy trzeba jak Samuel – nie pamiętać, nie przejmować się, myśleć o ważniejszym, o tym, co mogę zrobić najlepszego, a nie o tym, kogo się czepiać, czyje winy wspominać, jakie urazy hodować troskliwie w swojej pamięci.

Słyszeliśmy w Księdze biblijnej: „Samuel uczynił tak, jak polecił mu Pan, i udał się do Betlejem”. A gdzie jest moje, gdzie jest Twoje Betlejem, miejsce, w którym możesz najlepiej pełnić wolę Bożą; gdzie ludzie, którym okażesz najwięcej dobra; gdzie ołtarze, przy których złożysz Bogu najlepsze ofiary i wypowiesz najgorętsze modlitwy? Odpowiedz na te pytania powtarzając jednocześnie słowa młodego Samuela: „Mów, Panie, to sługa Twój słucha”. Amen.

Słowo życia na rozesłanie

W dzisiejszym psalmie słyszeliśmy, jak Bóg mówi o Dawidzie: „Na głowę mocarza włożyłem koronę”. A jakiż z niego był mocarz, gdy został namaszczony na króla? Młody od pasienia owiec, którego nawet nie zaproszono na ucztę, dopóki Samuel się nie upomniał. I my nieraz nie wiemy, nie pamiętamy, jakimi jesteśmy mocarzami dzięki Bożej łasce. On sprawia, że możemy stać się pasterzami własnego życia, własnej duszy, pasterzami dobra nieraz tam, gdzie się wydaje, że nie mamy dostępu. Prośmy Boga w Trójcy Mocnego, aby nam błogosławił, czyli napełniał duchową radością, gdy będziemy słowami i czynami przekonywać świat o Jego dobroci.

Ks. Zbigniew Wolak

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

   
cpr certification online
cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online