PROGRAM MISJI PARAFIALNYCH 15-20.10.2017.

   

LOKALIZACJA

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

   

Ciekawe Linki  

   

Przypowieść o denarze: taka ludzka i taka boska. Odsłania niepojęte tajemnice Boże, a jednocześnie może być bardzo przydatna w naszych zwykłych ludzkich sprawach.
PJ używał często przypowieści, żeby nas zachęcić do wykorzystania wyobraźni, do tego, byśmy sobie wyrabiali dobre oczy, szukające dobra, korzyści duchowych. Byśmy nie udawali, że widzimy to, czego jeszcze zobaczyć się nie da. Byśmy nie myśleli, że rozumiemy wszystkie tajemnice, podczas gdy nie rozumiemy nieraz najprostszych rzeczy. O tych i jeszcze innych wartościach przypowieści pisał niedawno papież Franciszek w orędziu na tydzień środków masowego przekazu.

Przypowieść zachęca do tego, byśmy rozważali różne sytuacje z nią związane i starli się odkrywać oraz naśladować zawartą w nich mądrość i miłość Bożą. Popatrzmy na siebie jak na wynajętych robotników. Bóg nas wprowadza do swojej winnicy, byśmy spożywali wino i chleb przemienione w Jego Ciało i Krew, korzystali z sakramentów, mocno wierzyli, zachowywali przykazania, siali dobro, odrzucali zło. Taka jest nasza praca w Jego winnicy. A o co się umawiamy, o jakiego denara? Umawiamy się o zbawienie! To jest zapłata za nasze życie z Bogiem (podobną ideę znajdujemy w tzw. zakładzie Pascala).

Denar to była zwykła, dobra, sprawiedliwa zapłata za dzień pracy. Gospodarz dał to samo tym, których najął pod wieczór. Nie napisano, dlaczego tak zrobił i dzięki temu możemy przypowieść dopasowywać do wielu sytuacji. Może się spostrzegł, że plony są obfitsze niż się spodziewał i ci ostatni robotnicy byli też cenni, bo gdyby nie zebrano wszystkiego, straty gospodarza mogłyby być większe niż ta przepłacona godzinna praca. A może żal się mu zrobiło tych, którzy cały dzień wprawdzie nie pracowali, ale czekali na pracę. A pomyślmy jeszcze, co by było, gdyby niektórzy najęci z rana, nie przejmowali zanadto pracą, poleżeliby sobie, czy i oni dostaliby po denarze? Pewnie nie, bo złamaliby warunki umowy!

Podobnie jest chyba z naszym denarem, ze zbawieniem. Skoro jakiś grzesznik nawróci się szczerze przed śmiercią i możemy liczyć na jego zbawienie, to nie znaczy, że ci najęci z rana, od początku życia do jego końca, mogą powiedzieć sobie – a co tam się będę  przejmował, modlił, do kościoła chodził, poprawiał się. Przecież i ja mogę robić, co mi się podoba i potem pójść do spowiedzi za jakie 50 czy ile lat i będę miał to samo. Oj, nic z tego! Moja umowa nie zmienia się przez to, że Pan Winnicy chce być dobry dla kogoś innego. Może jakiś paskudny grzesznik nawróci się w ostatniej godzinie swojego życia dzięki temu, że setka innych całe życie będzie się modlić, chodzić do kościoła, do spowiedzi, do komunii św. itd. Dostaną oni swojego denara, dostanie i on, choć się pewnie nie spodziewał. Ten boski denar, zbawienie, ma wartość nieskończoną, więc nie ma co narzekać, tylko się cieszyć.

Bądźmy nieustannie wdzięczni Bogu za tę umowę, na mocy której nagrodą za naszą pracę w Jego winnicy otrzymamy swój denar zbawienia. Jednocześnie wyzbywajmy się zazdrości, pretensji wobec tych, którzy naszym zdaniem otrzymali coś za darmo, za dużo, bo ktoś ma lepsze zarobki, milszą żonę czy teściową, zdolniejsze dzieci, weselszych kolegów czy lepsze zdrowie itd. Po pierwsze to nie było przedmiotem umowy, nie obiecano nam ziemskiego powodzenia, końskiego zdrowia czy samych miłych ludzi. A po drugie zamiast narzekać, bierzmy się za siebie, a czasami – jak to coś pomoże – i za innych, żebyśmy się stawali lepsi.

Przypowieść ta również może być bardo przydatna w naszych relacjach z innymi ludźmi. Zachęca nas do sprawiedliwości – i wtedy, gdy dajemy, i wtedy, gdy otrzymujemy. To pierwsze dotyczy tego, żebyśmy umieli innym dawać to, co im się od nas należy. Czasami to całkiem proste – jak jadę do Lichwina to pod plebanię mam dwa skręty w prawo, czyli pierwszeństwo, a z powrotem dwa skręty w lewo, czyli ostrożnie, zwłaszcza, że widoczność taka sobie. Jak wracam do siebie, na osiedlu są jakieś przepisy, ale przez kilkanaście ostatnich lat kierowcy na skrzyżowaniach się nieraz czają, bo nie bardzo wiedzą, kto ma być pierwszy. No i dzięki temu wypadków chyba nie ma. W życiu też czasami wiemy od razu, co się komu należy, czasami trzeba dłużej pomyśleć czy zaczekać, lepiej się trochę czaić niż od razu forsować swoje racje. Taki podstawowy kodeks drogowy na drodze do nieba to przykazania, a do nich dorzucamy jeszcze to, co sumienie pomaga nam rozpoznać. Czasami to dość proste, czasami trzeba poczekać, pomodlić się, poćwiczyć w cierpliwości i pobożnej niewiedzy.

A gdy jesteśmy po drugiej stronie sprawiedliwości, czyli to my ją otrzymujemy od innych, również oczekujmy tego, co się nam należy, ale nie wybuchajmy pretensjami, gdy ktoś inny dostanie czegoś więcej niż my. Nie musimy być najbardziej kochani, podziwiani, obdarowywani przez innych, podobnie jak sami kogoś lubimy bardziej, kogoś mniej. Jak ktoś jest sprawiedliwy dla nas, a jeszcze lepszy dla kogoś innego, nie narzekajmy, ale przeciwnie – chwalmy takiego człowieka, podziwiajmy go, bo jest jak gospodarz z dzisiejszej przypowieści!

I jeszcze na koniec: to my sami możemy być jak ci ostatni najemni robotnicy. Bez wielkich zasług, mamy wątpliwości, czy obietnice do nas się odnoszą, bośmy sami nie byli dość wierni i pracowici. Ale nie odchodźmy z placu, gdzie gospodarz werbuje pracowników, czyli nie porzucajmy kościoła, modlitwy, sakramentów, co potrafimy, naprawiajmy, resztę z pokorą polecajmy Bogu, który pamięta nie tylko o tych, co idą z Nim w pierwszym szeregu, ale też o maruderach, co się trochę zleniwili i zostali z tyłu. Są wśród nas lepsi i gorsi, choć palcem nie da się wskazać ani jednych, ani drugich, ale niech nikt z nas nie opuszcza placu, niech nie schodzi z drogi, nie zamyka serca, bo każdy może spotkać Gospodarza, który powie – „Idź pracuj do mojej winnicy”. I każdy może otrzymać swojego denara. Amen.

Ks. Zbigniew Wolak

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

   
cpr certification online
cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online