ADWENT 2017

   

LOKALIZACJA

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

   

Ciekawe Linki  

   

Posłuchamy najpierw fragmentów kazania św. Bernarda (z drobnymi modyfikacjami): „Dzisiejsza uroczystość, drodzy bracia i siostry, jest nam bardzo bliska, i dlatego z tym większą pobożnością powinniśmy ją uczcić. Uroczystości świętych obchodzimy wspólnie z innymi kościołami, natomiast święto naszego kościoła jest tylko nasze i dotyczy tylko nas samych, a poza nami nikt go nie będzie obchodzić. Nie powinno nas to dziwić czy zawstydzać, że samych siebie czcimy dzisiejszą uroczystością. Nie kamienie tej świątyni są święte i nie one wymagają naszej czci. Ale to wy jesteście święci i dzięki wam ten dom Boży jest święty.

„O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!” (Flp 4,6). Ten fragment z Listu do Filipian św. Pawła można dziś traktować także jako zachętę do różańca, o którym słów parę chcę teraz powiedzieć.
Nie troskajcie się zbytnio to nie znaczy: niczym się nie przejmujcie – byle do wieczora, byle do rana, byle mnie było dobrze. Przeciwnie, ważne jest całe nasze życie, wszystkie jego sprawy, ważni są ludzie, którzy żyją obok nas i daleko. Ważny jest świat i wszystko, co na nim. Św. Franciszek mówił: „Bóg mój i wszystko moje”. Jeśli się modlimy, stajemy się władcami nas samych i wszystkiego, co Bóg stworzył. Chcemy być z Tym, który jest wszechmocny, którego wola jest najlepsza i miłość najdoskonalsza. Chcemy być z tymi, którzy w niebie oglądają Boga i przynoszą Mu nasze modlitwy, a wśród nich najważniejsza jest Matka Jezusowa, Maryja.

Przypowieść o denarze: taka ludzka i taka boska. Odsłania niepojęte tajemnice Boże, a jednocześnie może być bardzo przydatna w naszych zwykłych ludzkich sprawach.
PJ używał często przypowieści, żeby nas zachęcić do wykorzystania wyobraźni, do tego, byśmy sobie wyrabiali dobre oczy, szukające dobra, korzyści duchowych. Byśmy nie udawali, że widzimy to, czego jeszcze zobaczyć się nie da. Byśmy nie myśleli, że rozumiemy wszystkie tajemnice, podczas gdy nie rozumiemy nieraz najprostszych rzeczy. O tych i jeszcze innych wartościach przypowieści pisał niedawno papież Franciszek w orędziu na tydzień środków masowego przekazu.

Chcę się podzielić moimi wspomnieniami o tacie, o tym, jak ja przeżywałem jego obecność w moim życiu. Myślę, że gdy sobie jeszcze lepiej uświadomimy, jakim był człowiekiem, sami poczujemy wdzięczność za to, że kogoś takiego mogliśmy mieć blisko siebie, znać go, a przynajmniej pożegnać, gdy – jak powiada Norwid – spoczął już jak żniwo na sierpie.
Przez całe długie życie był bardzo pracowity, żył długo, ale trudno powiedzieć, kiedy i czy w ogóle zaczęła się u niego starość emeryta, który nic nie robi, bo już nie musi. Był aktywny nawet wtedy, gdy niektóre części organizmu zaczęły kolejno odmawiać mu posłuszeństwa. Żyć do końca robiąc to, co potrafię, to ważna nauka, jaką zostawił.

Akademia jest dla tych, którzy sami się już trochę potrafią uczyć, choć pod przewodnictwem nauczycieli i mistrzów. Dziś mamy ich co najmniej czworo: Izajasza, św. Pawła, Jezusa, a do nich dołącza jeszcze kobieta kananejska. Oni nas uczą patrzeć na nasze własne życie i na życie innych ludzi tak, byśmy nieustannie postępowali w wierze. Nasi dzisiejsi nauczyciele zwracają uwagę na to, że wielu dobrych rzeczy możemy się uczyć od innych, czasem od obcych, zdawałoby się, że gorszych, a w rzeczywistości bogatych w wiarę i inne cnoty.

„Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8).
Najpierw trzeba, żebyśmy chcieli się modlić. Modlitwa jest naszym obowiązkiem i naszą doskonałością. Musimy się modlić, bo taki jest nakaz Ewangelii („zawsze się módlcie, nigdy nie ustawajcie”). I możemy się modlić, czyli zwracać się do Boga, który nas słucha. W starożytności byli filozofowie, epikurejczycy, którzy twierdzili, że bogowie istnieją, ale w sprawy świata się nie mieszają, nawet go nie stworzyli, bo świat nie potrzebuje stwarzania. A kilka wieków temu byli tzw. deiści (od Deus – Bóg), którzy uznawali istnienie jednego Boga, stwórcy świata, ale też uważali, że po stworzeniu przestał się On światem zajmować. My zaś wierzymy w Bożą Opatrzność, czyli w to, że Pan jest z nami, „jako w niebie tak i na ziemi”. Modlitwa nie jest wołaniem w pustkę, ale zacieśnianiem więzi z naszym Stwórcą i Zbawicielem.

Miłość, wierność, uczciwość (słów kilka, mam nadzieję, że nie za długo – no ale przecież będą wam stu lat życzyć, więc te dziesięć minut możecie mnie użyczyć)
Cóż ksiądz może powiedzieć o małżeństwie? Pewnie nie za wiele, ale jakieś 30 lat temu, gdy jeszcze chodziłem po kolędzie, jedna młoda małżonka z podziwem wyraziła się o kazaniu proboszcza, który coś mówił o małżeństwie. Była zdumiona, że tak trafnie potrafił ująć pewne sprawy. Podobną opinię czytałem o jakiejś zakonnicy, która na misjach w Afryce pomagała kobietom w radzeniu sobie z różnymi problemami. Bo tak w życiu bywa – w życiu małżeńskim i wszelkim innym – czasami człowiek sam jeden jedyny wie, co mu w duszy gra, ale bywa, że inni nawet lepiej od niego widzą, co się dzieje i próbują pomóc. Nasza mądrość życia, także mądrość miłości, polega też na tym, by z jak największym pożytkiem łączyć to, co żyje w głębi serca, z tym, co nas otacza – z ludźmi, sprawami, zdarzeniami.

Śmierć jest wielorakim doświadczeniem wpisanym w ludzki los.
Jesteśmy żywymi istotami, które rodzą się, rozwijają i kończą swój żywot. Rozwijamy się sami, przyczyniamy się do rozwoju innych, ale z czasem organizmy tracą sprawność, psują się, przyczyniają cierpień. Śmierć, która nas często przeraża, nieraz jest również ulgą, końcem życia, które przyczyniałoby już więcej cierpień, strapień niż radości.

Jesteśmy jednak również istotami rozumnymi, świadomymi. Czujemy lęk przed końcem życia, które dla nas na Ziemi jest przecież największą wartością. Nierzadko łagodzimy ten lęk przekonaniem, że dokonaliśmy wszystkiego, na co było nas stać. Że niczego nie zmarnowaliśmy – ani dla siebie, ani dla innych. Łagodzimy ten lęk nadzieją na pozostanie w pamięci innych ludzi: „non omnis moriar” (nie wszystek umrę).

„Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.
Te słowa poprzedziły wniebowstąpienie. Jezus mówi o najwyższej władzy, jaką ma na tym i tamtym świecie. Na mocy tej władzy wydaje uczniom polecenie udzielania chrztu i nauczania.
Zapewnia wreszcie, że będzie z nimi i z nami przez wszystkie dni. Potem odchodzi do nieba. W jaki więc sposób będzie z nami, skoro odszedł? Oczywiście jest Bogiem – wszechmocnym i wszechobecnym. Ale był też Człowiekiem, który przyszedł i odszedł – a wcześniej obiecał swoją obecność. Może to my mamy Go naśladować i wstępować za Nim do nieba!

Po co nam królowa? Mamy panią premier, pana przewodniczącego, jednego, drugiego i następnych, ministrów, prezydenta tu i w innych krajach. Mamy demokrację, czyli możemy (a jeszcze częściej się nam wydaje, że możemy) decydować  o sposobie rządzenia, polityce wewnętrznej i międzynarodowej, o prawie karnym i cywilnym, o tym, komu dać, komu zabrać, a nawet kogo zabić (np. nienarodzonych), komu pozwolić żyć. Po co nam król czy królowa, skoro sami rządzimy?
Właśnie dlatego, że sami rządzimy, jeszcze bardziej potrzebujemy króla i królowej, którzy będą rządzić nami na poziomie wyższym, duchowym. Nie będą się mieszać do gospodarki, podatków, systemu emerytalnego czy paktów międzynarodowych, ale będą czuwać nad systemem wartości, które mamy szanować i nimi się kierować. Nie mamy władzy, żeby je zmieniać, ale mamy mądrość, by je rozpoznawać i rozumieć, mamy siłę, by je wcielać w nasze życie i w życie społeczności, które tworzymy.

   
cpr certification online
cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online