ADWENT 2018

   

LOKALIZACJA

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Zbliża się koniec roku kościelnego i dlatego czytania mszalne odwołują się do „owych dni”, ostatnich, nazywanych czasem końcem świata. Jak to będzie wyglądać, trudno powiedzieć.  W kosmologii nawet wymyślili tzw. koncepcję wieloświata (multiwersum, metawszechświat, superwszechświat, multiwszechświat, ultrawszechświat), w tym i wszechświatów równoległych. Jak kto wie, o co tam chodzi, niech się cieszy, ale ktoś by się mógł zapytać, na czym będzie w tej sytuacji polegał koniec świata. Gdy się skończy nasz świat, to co będzie z tymi innymi, o ile istnieją? Albo kiedy nastąpi dzień końca świata. Odpowiedzieć na to też nie bardzo się da, bo dzień, jaki znamy, jest tylko na Ziemi, a w ogóle określanie czasu robi się w nauce dość tajemnicze.

(Flm 7-20)

Stary Paweł. Ocenia się, że miał on wtedy 55-60 lat, a sam list do Filemona jest jednym z niewielu źródeł, które pozwalają ocenić wiek Apostoła. Ale ten „stary Paweł” może oznaczać jeszcze coś innego – to, że choć jest uczniem Jezusa gotowym wszystko Mu poświęcić, to przecież jest też człowiekiem, przeżywa przyjaźń, przywiązanie, obawę i inne uczucia. Więź z Chrystusem nie umniejsza jego człowieczeństwa, ale przeciwnie – podnosi je i doskonali.

Paweł przejmuje się własnym wiekiem i losem – wspomina starość i uwięzienie. Jest świadom tego, że wiele zawdzięcza innym, jak i tego, że inni mają pewne zobowiązania wobec niego. Zwraca się do przyjaciół, do ludzi, których ceni tak, jak siebie samego. List napisał św. Paweł, sławny apostoł, ale gdyby podobny list napisał Filemon albo Onezym, byłby bardzo podobny – z tym samym szacunkiem, życzliwością, wyrozumieniem i oczekiwaniem najlepszego odzewu. Tak się dzieje wśród bliskich ludzi, wśród przyjaciół.

„Pokój Tobie, Polsko, Ojczyzno moja”

To pamiętne słowa ojca św. Jana Pawła II i hasło jego drugiej papieskiej podróży do kraju w 1983 roku.

Kościół jest katolicki, powszechny, a ojczyzna jest partykularna, cząstkowa, bo ojczyzn jest wiele. Każdy ma swoją, nie każdy tę samą. Można by więc twierdzić, że chrześcijanin nie powinien się przejmować ojczyzną ziemską, skoro dołączył się do jedynej, największej ojczyzny niebieskiej. A jednak ta ziemska nadal pozostaje ważna. Jest ona częścią stworzenia i częścią planu Boskiego, który przez ziemskie losy prowadzi nas do wiecznego domu Ojca. Od razu powiedzmy sobie jasno, co jest w naszym życiu najważniejsze. Pamiętamy nieco dziwne słowa Jezusa: „Kto nie ma w nienawiści ojca i matki… nie jest mnie godzien”. Wiemy, że nie wolno nikogo nienawidzić, a szczególnie tych, wobec których obowiązuje czwarte przykazanie Boskie. Nie możemy ludzkiej woli stawiać ponad Boską. Rodzice najczęściej pośredniczą między nami a Bogiem w przekazywaniu wiary, ale gdyby im się zdarzyło, że swoim słowem czy postępowaniem próbują swoje dzieci oddalić od Boga, nie należy im okazywać posłuszeństwa. Trzeba ich nadal kochać, ale miłością bez posłuszeństwa, którą Ewangelia nazwała nienawiścią.

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” 
Tak powiedział Jezus do Apostołów, choć w rzeczywistości misje zaczęły się wcześniej. Biblia mówi, że w raju przed grzechem pierworodnym pierwsi ludzie rozmawiali z Bogiem twarzą w twarz, ale grzech zakończył takie relacje i swoim dzieciom Adam i Ewa musieli sami o Stwórcy odpowiadać. To już były misje – dzielenie się swoją wiarą z innymi. Pan Bóg objawiał się w historii ludzkości, ale rzadko i tylko wybranym osobom. Najczęściej wiara była przekazywana poprzez świadectwo i nauczanie wierzących. A to jest właśnie działalność misyjna. 

W Księdze Mądrości spotykamy domorosłych szatanów, którzy chcieliby sprawdzać Bożą moc:
„Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z rąk przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony".
Pamiętamy, jak szatan „kusił Pana Boga”, żeby doświadczył Hioba – Pan Bóg niby posłuchał szatana, ale przecież szatan był zwykłym narzędziem, Bóg dał Hiobowi możliwość okazania swojej wierności i pokazania innym, że wiara w Boga nie musi być szybko nagradzana tu na ziemi. Historia Hioba przeniosła wiarę na wyższy poziom.

Dziś niedziela środków społecznego przekazu. To trudny temat i nie da się tak prosto wszystkiego załatwić, a dzięki temu to dobra okazja, żeby pomyśleć, pokombinować, poszukać dobrych rozwiązań, wyzbyć się złych nawyków, zwiększyć korzyści i zminimalizować straty. Czasem jak się mówi o środkach społecznego przekazu, to od razu, że to największe zło, kłamstwo, głupota i zbrodnia. Powoli. Już Pan Jezus głosił kazanie na górze, a innym razem z łodzi – jedno i drugie to rodzaj mediów ułatwiających kontakt z większą liczbą słuchaczy. W dawnych kościołach ambony były tak sprytnie budowane, żeby kazanie mogli słyszeć wszyscy zgromadzeni nawet w dużym kościele. Potem przyszła elektryka i elektronika, pierwszym papieżem, który korzystał z radia, był Pius XI (1922-1939), ten, który też potępił antyreligijny charakter komunizmu oraz ideologię hitleryzmu, który również przeniósł do Castel Gandolfo obserwatorium astronomiczne, a w Watykanie kazał założyć sanitariaty i centralne ogrzewanie. No i zawarł konkordat z Polską (1925). To wszystko i wiele innych rzeczy można się dowiedzieć z Internetu, więc i on nie jest taki zły.

Dzisiejsze czytania nie są oczywiste – takie, żeby wysłuchać i z satysfakcją stwierdzić: „O! Ja wiem, w Kogo wierzę, w co wierzę,  co mam mówić i robić”. Nie wszystko jest takie proste, ale przecież we wszystkim można znaleźć proste nawiązanie do Boskiej mocy, mądrości i miłości. U Niego te i wszystkie inne cechy są czymś jednym. U nas różnie się zdarza: mocni bywają głupi, mądrzy mogą być słabi, zakochani głupi i słabi, choć są też mocni, mądrzy i miłujący. Tyle, że tych cnót my musimy nieraz szukać po troszku, każdej z osobna bez obietnicy niezachwianego umysłu, o czym przypomniał św. Tomasz Morus. Więc nie ustawajmy, wynajdujmy zachęty, okazje i sposoby doskonalenia swoich cnót. A nieraz równie mocno przykładajmy się do tego, żeby nie psuć tego, co już posiadamy. I nie traćmy kontaktu z Tym, który to wszystko posiada w stopniu doskonałym.

Matka Boska Częstochowska – nasza, polska, ojczysta, prawie prywatna. Czy przystoi tak praktykować religię katolicką, która nawet z nazwy (gr. katholikos/łac. catholicus - powszechny) jest uniwersalna, powszechna? Czy można mówić: moja Matka? mój Bóg? Czy musi to być zawsze nasza Matka, nasz Bóg wedle katechizmu i dogmatyki? No właśnie! Najlepiej jest łączyć jedno i drugie. Wierzyć i uznawać za prawdę to, co Bóg objawia i Kościół do wierzenia podaje, a jednocześnie dokładać do tego swój osobisty stosunek do Boga i Jego świętych. Krzyżowe słowa Jezusa: „Niewiasto, oto syn Twój”, „Oto Matka Twoja” stworzyły szczególną więź między Janem i Maryją, która została wtedy sama na świecie, bez męża i jedynego Syna i potrzebowała opieki, ale również uczyniły Ją duchową – zatem nie mniej, ale wręcz bardziej – matką wszystkich ludzi.

Mamy dziś kolejną ewangelię o Eucharystii i czytania, które przypominają o tym, jak się do niej przygotować, jak uczynić ją szczytem i światłem naszego życia. Księga Przysłów i List do Efezjan zachęcają do mądrości, bo ona jest częścią wiary w Boga. Jest to dość ciekawa mądrość. W Starym Testamencie ziemskie powodzenie było często traktowane jako przejaw Bożego błogosławieństwa. Wiele wysiłku włożono w to, by w Księdze Hioba wyjaśnić, że cierpienie również może pochodzić od Boga i do Niego prowadzić. Jednak zwróćmy uwagę na to, że Hiob nie był obibokiem, ale zanim powiedział „Bóg dał, Bóg wziął, niech imię Jego będzie błogosławione”, pracował wytrwale używając właśnie tego, co Bóg mu dał, czyli swojego majątku i swoich sił. Później św. Paweł napominał:, „Kto nie chce pracować, niech też nie je”.

(do czytań z ostatniej niedzieli: 19 zwykła, rok B)

Tytuł rozważań troszkę naciągany – udaje oksymoron, choć w istocie wskazuje na oczywiste sprawy – ale że mi się spodobał, niech zostanie. A chodzi o to, jak zwykłe i niezwykłe rzeczy przeplatają się w naszym życiu i czynią je wartościowym i w tym życiu, i w przyszłym. Jak wielcy prorocy mieli zwykłe ludzkie cechy, jak codzienna praca nad sobą przysposabia nas do największej tajemnicy Eucharystii. 
W Księdze Królewskiej słyszymy Eliasza, który uciekając przed mściwą królową opadł z sił na pustyni i zwraca się do Boga: „Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków”. Cóż? Coś się zaczyna, coś się kończy, nawet życie. Eliasz nie narzeka, nie gniewa się, czeka na wolę Bożą.

   
cpr certification online
cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online